drop blog

Archiwum dla: Luty, 2007

chwila wolna

przez , 21.lut.2007, w Bez kategorii

No nie postarałam się,żeby moje ferie były odpowiednio dlugie, ale zawsze ten tydzień na odpoczynek się znalazł.

Idziemy dzis do teatru na Przypadek Klary. Ponoć bardzo dobre i obsada też niezła, więc zapowiada się bardzo miły wieczór. Tymbardziej, że po spektaklu mamy skoczyć w takie jedno historyczne miejsce…

Wczoraj uświadomiłam sobie, że niedługo minie rok od czasu mojej operacji. Najprawdopobniej można ją uznać za udaną :) Biegam, skaczę, przybieram różne dziwne pozy ( R. trochę katuje :))a ona nic. W sumie to miło z jej strony, że się chamka opamiętała, bo ile mi krwi napsuła… I ludziom naokoło pewnie też, bo to raczej nie za fajny widok.

I tak najlepsze było, jak przedwczoraj wieczorem, gdy oblewaliśmy sesje i na lekkim rauszu wybraliśmy się po piwo do nocnego, Rafał wmówił mi, żebym lepiej nie wchodziła, tylko zaczekała pod sklepem, bo nie za dobrze wyglądam i mogą nam nie sprzedać. A ja jak ten debil, uwierzyłam mu i w pijanym widzie przypisałam mu, że jest kochany i robi to w trosce o mnie i faktycznie zostałam z żulami pod nocnym :)

Straciłam rachubę, kiedy mam dni płodne, czuję się zagubiona we własnym cyklu miesiączkowym.

2 komentarze więcej...

Drugi początek

przez , 19.lut.2007, w Bez kategorii

Dobrze, zacznijmy od początku :)

W sumie o skasowaniu tamtego archiwum zadecydowaliśmy wspólnie. To był naprawdę miły wieczór, piliśmy wino (ostatnio często nam się to zdarza)i doszliśmy do wniosku, że tak będzie najlepiej. Ja od razu przeszłam do czynu, w związku z czym od tej pory do dawnych notek dostęp mam tylko JA.

A dzisiaj do Wrocławia. Nie lubię Wołowa, coraz mniej chętnie tu przyjeżdżam. Gdyby nie mama i mały Tonik wcale nie bym tu nie wracała. Atmosfera dużego miasta znacznie bardziej mi odpowiada. Poza tym drażni mnie to, że każdy się każdym interesuje, że każda pierdoła jest rozciągana do jakiś ogromnych rozmiarów, że cała wołowska społeczność ekscytuje się najnowszymi nowinkami z życia mieszkańców. To jest obrzydliwe. Właściwie człowiek cały czas się zastanawia, czy już jest na językach czy nie. Wolę anonimowość i życie własnym życiem, a nie innych.

Ostatnio rozmawialiśmy o tym z R. Tak naprawdę małomiasteczkowy klimat najbardziej przeszkadza mi odkąd jestem z nim. Kiedyś zupełnie nie przywiązywałam do tego uwagi.

Ale teraz jest dobrze…:) W sumie miałam wiele obaw, kiedy to wszystko się zaczynało. Cały czas zwracałam uwagę na przestrogi, na to, co słyszałam…Teraz zdałam sobie sprawę z tego, że owszem pewne cechy charakteru pozostaną niezmienne :), ale przecież ja jestem sobą, jestem inna i trudno,żeby mój związek wyglądał tak, jak czyjś. Jestem czujna :) A poza tym, sama nie jestem taka kryształowa.

Rozpisałam się moi drodzy, ze statystyk wynika, że jest Was- czytelników sporo. Zastanawiam się tylko, czy to dobrze :)

Odchodzę się spakować, to będzie naprawdę dobry tydzień.

p.s.Kończę „Samotność”, im bliżej końca, tym opowieść staje się bardziej nasycona erotyzmem. I tak sobie myslę, że teraz erotyzm wypełnia mój każdy dzień. Pod tym względem jest po prostu maksymalnie, czasem nawet nie musimy się kochać. Wystarczy,że na siebie popatrzymy, dotkniemy…a no właśnie pakować się miałam, a nie uzewnętrzniać swoje udane pożycie seksualne :)

Zostaw komentarz więcej...

start i oczy w potylicy

przez , 18.lut.2007, w Bez kategorii

Jeśli znasz uczucie motyli w brzuchu, wywołane przez widok ukochanej osoby, to TO uczucie jest zupełnie odwrotne. Tak, jakby wszystkie organy podskoczyły i wywróciły się na drugą stronę…Człowiek się zwija w kłębek pod kołdrą, wszystko go boli,ma ochotę krzyknąć, jakoś się wyżyć,a tu noc taka cicha.

Ta pierwsza nowa notka miała być notką wesołą i opisującą, jak bardzo jestem szczęśliwa, jak bardzo moje życie się zmieniło, że teraz wszystko jest inne i ma inny sens. I tak jest, i napisałabym to, ale nie dziś. Leżałam sobie w nocy i myślałam o tym, żeby popisać, co było niestety technicznie trudne.Wydawało mi się,że mi to przyniesie ulgę Może i dobrze, że nie dostałam komputera w swoje łapska, bo nocne notki często są przekłamane i tragiczne.

Z miłych akcentów zakończyłam sesje. Może nie jestem jakoś specjalnie dumna z wyników, ale cieszę się, że mam to już za sobą i mogę się odprężyć.

Dziś rano mój kochany braciszek wkroczył o 7.00 do pokoju, stanął przy mojej buzi, odgarnął włosy z czoła i dwa razy w nie cmoknął. To było takie miłe i rozczulające.

Obiecuje, że następny raz będzie lepszy.

p.s. W nocy czytałam pod kołdrą przy świetle telefonu komórkowego „Samotność w sieci”. Nareszcie ją dopadłam. Kowalska miała rację, tę książkę powinno się czytać tylko w momentach, w których człowiek czuje się bezgranicznie szczęśliwy, inaczej może Cię przytłoczyć tym nadmiarem uczuć :)

1 komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...