drop blog

Archiwum dla: Lipiec, 2007

brak tytułu

przez , 27.lip.2007, w Bez kategorii

ułaaaa i już piątek moi państwo, kolejny tydzień za nami :) A że weekend za pasem, dziś byłam w pracy wyjątkowo aktywna i chyba zrobiłam najwięcej ze wszystkich. Te druczki i wpisy itp sprawiają mi tyle radości, że chyba z żalem się z nimi pożegnam.

Dziś być moze polecimy z R. do Wrocławia, wiadomo wypłata w kieszeni a poza tym potrzeba czułości :)

Znow obcięłam włosy i wyglądam nawet nawet.

A teraz wiadomość dnia: pierwszy raz w życiu usmażyłam sobie jajko :) Troszkę wprawdzie przywarło i patelnia nie wygląda najlepiej ale było smaczne ( tak właśnie, nie dość ze je usmażyłam, to jeszcze zjadłam)

Wczoraj R. z moim niedoszłym ojczymem Ciapkiem zrobili się na cacy w Ratuszowej, wlali w siebie dziwne mieszanki, przez co dzisiaj obaj raczej mało aktywni.

No, to tyle. Ale jajkiem to się musiałam pochwalić. Napiszę jeszcze, że jestem bardzo szczęśliwą osobą i kiedy wstają rano, to cieszę się, że noc już się skończyła :)

Zostaw komentarz więcej...

wnioski

przez , 24.lip.2007, w Bez kategorii

Trzeba przyznać, że po tak dramatycznych kolejach należy się happy end :) Chociaż historia była w wersji skróconej i naprawdę ominęłam wszystkie pikantne szczegóły…:) A poza tym, żeby nie było Siczkowi zbyt słodko to właściwie od momentu kiedy tak bezczelnie mnie zranił, kiedy miałam lat 14, zawsze myślałam o nim w kontekście tego, który dotkliwie pokazał mi, że life is brutal i trzeba się spodziewać ciosu z każdej strony. W sumie to od tego pamiętnego lata, w maliny wpuściłam się tylko 2 razy, z czego tak serio serio to tylko raz, ale to tak daleka przeszłość, że zapomniałam o tym. Natomiast w zeszłym roku z okazji wpadnięcia na Siczka wszystkie gorzkie i słodkie wspomnienia wróciły i miałam wiele mieszanych uczuć związanych z jego osobą a on sobie radośnie twierdził, że i tak wie, że coś się wydarzy…no i jakby nie patrzeć miał rację. Czasem mu się to zdarza.

A teraz zmiana tematu.. Dostałam się na tą ekonomię i z chwilą kiedy się dostałam zwątpiłam, czy faktycznie chcę ciągnąć dwa kierunki…poza tym z matmą, nawet na uniwerku może być u mnie ciężko…I jak na złość teraz, kiedy mną targają wątpliwości wszyscy przeciwnicy nagle stwierdzili, że skoro się dostałam, to MUSZĘ studiować. A ja teraz będę się męczyć i wkurzać, że mi nie wychodzi, w dodatku dalej będę biedna. Chociaż z drugiej strony będę mądra, tylko tą wiedzą to ja sobie nie zapłacę za fryzjera albo nową torebkę :)

Tak czy siak, zobaczymy…postaram się pociągnąć i tak naprawdę okaże się po pierwszej sesji. Jak dam radę to będę się puszyć z dumy, jak nie to zwalę winę na wszystkich tych, którzy cieszyli się z powodu mojego dostania :)

A teraz o pracy…Zawsze wiedziałam, że moim przeznaczeniem jest bycie biurwą. Tylko muszę być nieco bardziej rozgarnięta :) Niedługo wypłata a ja mam tak dużo pomysłów na jej rozdysponowania, że napewnomi nie starczy.

P.S. Wczoraj nastąpiła chwila warta zapisania. Wysłałam tacie, który włóczy się po świecie, informację o tym, że jestem podwójnym studentem i…Antoni napisał mi pierwszego w życiu smsa!!!! o treści: „Gratuluje.Buzaki” To jest dopiero COŚ :)

Zostaw komentarz więcej...

historia cz.3

przez , 22.lip.2007, w Bez kategorii

nastąpiły długie lata beztroski i zabawy, O. i R. tylko okazjonalnie na siebie wpadali i raczej przynajmniej z mojej strony oprócz sympatii nic tam się nie działo. Ze strony R. chyba takiej sympatii nawet nie było, ale jak wspomniałam R. był podły i chyba miał mało wyrozumiałości dla innych :)Przez parę lat nie zamieniliśmy ze sobą ni słowa, nawet na siebie nie wpadaliśmy.Dwa lata temu wspólnie zdarzyło nam się grillować, chyba dwukrotnie, ale R. był chłopakiem Olusi koleżanki w związku z czym nie był dla niej kandydatem na ciacho.

No i nastąpiła wielkopomna chwila, kiedy to Aleksandra styrana i wymemłana psychicznie dążącym do upadku związkiem wracała na lekkim rauszu do domu. Oj nie chciało się iść, aż tu nagle na horyzoncie zamajaczył jej samochód R. więc dalej galopem do niego prosić o podwiezienie. R. przystał na to bardzo chętnie, przy okazji poprosił o aktualny numer telefonu Aleksandry no i tak się zaczęło. I było bardzo burzliwe, bo oboje byli zajęci. Było wiele komplikacji, ale jedno było pewne: nastąpił dobry czas i dobre miejsce i wszystko wskazywało na to, że nie można przegapić okazji. I jak widać, udało się.

I właśnie dlatego historia ta jest piękna, choć opisana przeze mnie dość brutalnie i ascetycznie. Nie wiem, czy to było przeznaczenie czy przypadek, ale to niesamowite, że przez tyle lat dwoje ludzi kręciło się wokół siebie a na koniec postanowili być razem:)

Zostaw komentarz więcej...

historia cz.2

przez , 22.lip.2007, w Bez kategorii

Tak więc Aleksandra prowadzała się przez ładnych kilka miesięcy z kim innym, aczkolwiek z tego samego grona i nawet myślała, że to jest coś i tylko czasem jej się cniło za R. i trochę się wgapiała, ale ogólnie trzymała się dzielnie a poza tym R. stał się dziki i zmieniał kobiety jak rękawiczki. aż nastały kolejne wakacje i druga połówka Olusi wyjechała i biedaczka została sama, jak się okazało na pastwę R. i w sumie wystarczyły dwa upojne wieczory, trochę smsów i… wakacyjny romans z R. gotowy. Z tym że tutaj Aleksandra już jako kobieta nieco doświadczona przez los i nauczona, jak to z R. przewrotnie bywa skupiła się na nieco innych aspektach niż uczuciowe i robiła wszystko żeby się nie zakochać…Bardzo namiętne to lato było i nawet zapomniała o fakcie posiadania chłopaka oraz o tym, że R. posiada dziewczynę, którą O. znała bardzo dobrze. Na szczęście dla Aleksandry w porę ewakuowała się do Hiszpanii na miesiąc i to ją chyba uratowało wówczas przed jakimś nieszczęściem i kolejnym podłym zachowaniem R. Po powrocie sprawa ucichła…i romans zakończył się bez ofiar :)

Zostaw komentarz więcej...

historia cz.1

przez , 22.lip.2007, w Bez kategorii

Właściwie mam trochę czasu, więc postanowiłam opisać jak to się właściwie z R. było, tak od początku…

Cofnijmy się zatem o 7 długich lat, kiedy to Aleksandra miała 14 wiosen i była dość naiwnym dziewczęciem, piszącym pamiętnik.Aleksandra przyjaźniła się z Moniką, która z kolei z racji sąsiedztwa i zamiłowania do koszykówki przyjaźniła się z prawie osiemnastoletnim wtedy R. I tak oto dnia pewnego Monika przedstawiła R. małej Aleksandrze…a że z R. było naprawdę fajne ciacho, to Aleksandrze cichaczem zaczął podobać. A były to czasy, kiedy cała szanująca się młodzież spotykała się na wołowskim deptaku i wystawała pod AW centrum, więc Aleksandra miała tą przyjemność spotykać R. codziennie, a także pomykać z nim nad wodę, gdzie ciacho prezentowało swoje chude ciało. No i ogólnie zażyłość pewna powstała i Aleksandra była wniebowzięta i zakochana cała. To był moment, kiedy po mału wszyscy nabywali telefony komórkowe i Megi Olusi też sprawiła, więc mogla do woli wymieniać smsy z R. Ponadto ten odprowadzał ją do domu i był taki kochany i słodki, że Olusia biedna i naiwna zupełnie zwariowała, ale wszystko czysto platonicznie, raz tylko R. wyczuł chwilę i złapał Aleksandrę za dłoń. No i tak mała O. już wysnuła wizję dozgonnej miłości i wszystko było na dobrej drodze…gdy nagle R. się zawinął, wszystko się zmieniło, przestał pisać, przyjeżdżać i w ogóle i nastał czas bardzo dla Olusi smutny, gdyż po raz pierwszy jej nastoletnie serce zostało złamane, co więcej musiała zrobić wszystko, żeby sprawa ta nie wyszła na jaw… Więc co czternastoletnia Aleksandra zrobiła? Pocieszyła się szybko acz treściwie :)

Zostaw komentarz więcej...

wreszcie!!!

przez , 22.lip.2007, w Bez kategorii

Wczoraj udaliśmy się do Wrocławia w celu nadrobienia zaległości i nacieszenia się sobą…

Było naprawdę pięknie i jestem nieszczęsliwa, że to się skończyło. Niby jesteśmy tutaj ciągle razem, ale kompletnie nie mamy dla siebie miejsca.

Efekt pobytu: płakać mi się chce i nie mogę siadać :)

A w ogóle jestem jeszcze oszołomiona z nadmiaru wrażeń, w związku z czym piszę nieskładnie.

Hmmm, już mi brak…

Zostaw komentarz więcej...

ptys i jego auto

przez , 21.lip.2007, w Bez kategorii

nadszedł czas aby napisać o aucie i kobiecej sile.

Pewnego dnia R. wpadł na genialny pomysł sprzedaży focusa. Tzn właśćiwie chyba od marca coś przebąkiwał i w kółko przeglądał ogłoszenia… Teraz jednak decyzja zapadła nieodwołalnie, zaraz z resztą wziął się do roboty i z normalną u niego precyzją zajął się wystawianiem auta na allegro, podczas gdy ja zmęczona po pracy drzemałam na kanapie.

Od razu rozdzwoniły się telefony, każdy focusa chciał, od razu natychmiast, bez targowania.

Ja tam nie byłam zachwycona, bo nie lubię zmian, a poza tym z focusem wiążą się pewne miłe wspomnienia i momenty kluczowe w naszym związku, ale nic wyszłam z założenia, że to przecież jego auto.

Oczywiście równocześnie toczyły się nieustannie rozmowy odnośnie nowego zakupu. Spośród paru opcji R. upierał się na golfa, a ja na alfę romeo. Sprawa nawet raz stanęła na ostrzu noża, ponieważ obrałam taktykę zawziętego obrzydzania Rafałowi jego typu i rozwodzenia się nad tym jakie to alfy nie są wspaniałe, w związku z czym trochę się znarowił chłopiec. Dałam więc za wygraną, pogodzona z faktem, że czeka mnie los golfiary i przestałam się wypowiadać.

dzień czy dwa później (w czwartek?) R. zabrał mnie z pracy, zasiadł przed autogiełdą, potem przyszedł jego tato, zapakowaliśmy się do samochou i pojechaliśmy na oględziny.

I co? I żadnego golfa nawet nie widzieliśmy, a R. kupił piękną, elegancką, z bajerami w środku ALFĘ!!!!

No i zatriumfowałam :)

Nie żartuję, ale naprawdę samochód jest piękny a R. szczęśliwy, więc ja też. Tak naprawdę to nie ma to dla mnie większego znaczenia, jakim autem będzie się poruszał, w ogóle mógłby jeździć na rowerze…najważniejsze, że on się cieszy :)

ale… po prostu, no kurcze piękna jest!!!!!!

Zostaw komentarz więcej...

na chwilkę

przez , 19.lip.2007, w Bez kategorii

dzwoni telefon….

Pan Jacek P. Dzień Dobry, dzwonię z Wydziałowej Komisji Rekrutacyjnej,nazywam się Jacek P. mamy problem z Pani dokumentami, nie przyjmujemy juz odpisów notarialnych swiadectw maturalnych tylko oryginaly albo odpisy z men.

ja: A dzień dobry, a ja PAna pamiętam!!!

Pan Jacek P. Tak, a skąd?

ja: Pan miał ze mną wykłady z historii administracji, jak miło Pana słyszeć!

Pan Jacek P. O już spojrzałem na zdjęcie w dokumentach. Pani Olu, ja również Panią pamiętam, faktycznie bardzo miło…

ja: no właśnie!

Pan Jacek P. No to co Pani Olu, jeżeli chodzi o wiedzę na temat dokumentów, to chyba przygotowała się Pani tak samo, jak na pierwszy termin egzaminu z historii administracji, co?!

ja:????????!!!!!!!!!!!

Kochany Pan Jacek P. tak dobrze nas zapamiętał :)

A z innych spraw, to bylismy dzis we wrocławiu aby załatwić sprawę dokumentów, w związku z czym w pracy byłam tylko 3 godziny. Ale udało mi się podpytać panią z komisji i właściwie jedną nogą jestem na ekonomii, ale wyniki dopiero 23.07 więc poki co nie ma się co podniecać, tymbardziej, że ja juz sama nie wiem, czy chce drugi kierunek, czy tez udac się do pracy. Dziś babski grill

a Miś szaleje z samochodem!!!!!!! To jest temat na inną notkę :)

Kochani, odchodzę w siną dal.

Zostaw komentarz więcej...

przeciez od tego jest

przez , 17.lip.2007, w Bez kategorii

blog, żeby się na nim wyżyć…To dlaczego ja się wyżywam do wewnątrz, to jakbym się wyżywała na samej sobie.

Dlatego też postanowiłam się uzewnętrznić: kurwa mać!!!

A tak poza tym to świetnie. Zostałam dziś odesłana wcześniej do domu z powodu upału i nieodpowiedniego biurka, jak stwierdził mój Szef :) siedzę zgarbiona, a przecież muszę o siebie dbać ( to zabrzmiało jak do ciężarnej).

Wzięłam literaturę dotyczącą finansów i odeszłam.

Wakacje mnie przerażają, nie mam tu na myśli pracy rzecz jasna. Wakacje mnie wpędzą do grobu, to jest już chyba skrzywienie. Skrzywiłam się i zaraz podetrę sobie tymi wakacjami tyłek.

No i tak o to się wyżyłam…e to już chyba lepiej do wewnątrz, bądź co bądź blog jest tak jakby z cenzurą. Muszę pamiętać, że czytają go również ludzie znający mnie, choćby nawet z widzenia. Tacy są najgorsi.

upał jest stanowczo zbyt duży, jest tak upalnie, że normalnie czuję się przygnieciona własnymi myślami. Nigdy nie byłam optymistyczna :)

a w ogóle to miałam się uczyć i to jest tak, że niby wiem, a nie umiem- blondi no.

to pa, nastepnym razem też się przyjdę powyżywać, bo naprawdę imponująco mi to wychodzi :)

Zostaw komentarz więcej...

czas leci…

przez , 12.lip.2007, w Bez kategorii

jak przez palce. Wstaję o 7.00, o 8.00 już w pracy.Godziny do 15.00 lecą jak z bicza strzelił, potem przyjeżdża po mnie Rafał, zwykle mam jeszcze 10 spraw do załatwienia. Chwila wytchnienia w domu, wieczór z R. a o 22.30 już w łóżku.

W pracy jest naprawdę bardzo pomyślnie, w ogóle wszystko mi się podoba ( no oprócz czytania ustawy).

Tak mało się w sumie dzieje, że nawet nie wiem o czym pisać. Za tydzień jedziemy do Wrocławia i będziemy się miziać caaaały weekend.

Dobra, dość następnym razem odezwę się jak już naprawdę będę miała coś ciekawego do opowiedzenia.

Chociaż właściwie…odwiedziłam dziś mojego ukochanego ginekologa, czyli stały numer :) jak zawsze tochę się ponabijał a potem stwierdził, że już czas na dziecko. Tzn że niby jego zdaniem ja już powinnam zajść w ciążę. I nie ważne, czy studia czy drugi kierunek itp. On bardzo by się cieszył gdybym ja do niego przyszła w tej sprawie. To naprawdę miłe, że doktor tak dba o mnie i moje życie rodzinne.
Chociaż jak się nad tym zastanowić od października wszystko już będzie inaczej i będzie pies :) Słucham tak wielu rzeczy i sobie rejestruje i coraz bardziej dociera do mnie ta starość, zmiana podejścia do życia…Te wakacje są naprawdę zupełnie inne i nawet nie chodzi o to, że pracuję tylko tak ogólnie. To trochę tak jakbym czuła się nie jak u siebie, jakbym przyjechała w gości, oczywiście nie tak dosłownie.

Kurcze, dobra resztę przemyśleń zostawię dla siebie, bo mam dziś dziwny nastrój i tak sobie pieprzę trzy po trzy a to przecież są dla mnie poważne tematy.

Jakbym to kiedyś ujęła: o jaaa, srunął mi cały świat.

To pa.

p.s. do R. Mój drogi to samo, co cztery notki temu :)

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...