drop blog

Archiwum dla: Wrzesień, 2007

a

przez , 29.wrz.2007, w Bez kategorii

Człowiek ma marzenia, te bliższe, i te dalsze…a jednak ciągle cofa się wstecz. Jakie to jest beznadziejne.

Nie mogę się doczekać początku szkoły, przeprowadzki do Wrocławia, makaronu z sosem z paczki i wina…nawet pod prysznicem. Wszystko się zbliża i strasznie kusi. Nawet nie wiem, kiedy te miesiące minęły i teraz można odliczać tygodniami. A pamiętam jak na początku lipca siedziałam sobie na Pabianickiej i tak mi się robiło żal, przytulałam się do poduszki i nie umialam wyobrazić sobie jak to będzie. R. natomiast z wiecznym optymizmem opowiadał, jak szybko zleci. Dobrze, że przepracowałam te wakacje i jakoś udało się przetrwać. W samotności w sieci ktoś powiedział, że proces czekania wydłuża samo czekanie ( czy jakoś tak) i to jest szczera prawda. Im mniej czasu zostało do radosnego przestąpienia progu, tym bardziej nie mogę się doczekać :)

No i nareszcie powrót do studiowania i kochania 24h na dobę :)

Zostaw komentarz więcej...

zakupy

przez , 26.wrz.2007, w Bez kategorii

Nie wiedziałam, że kupno pościeli może być takie podniecające…Ale jest piękna! Jest taka, jaką sobie wymarzyłam i z pewnością będzię się w niej miło spało :)

Wcześniej w stan podobnej eforii wprawił mnie zakup kieliszków do wina. Tak gadałam o tym i gadałam i jakoś nigdy mi się nie udawało ich kupić…Nie znoszę pić wina w zwykłej szklance, a jeszcze bardziej w plastykowym kubeczku w związku z tym zdarzało się pociągać i z gwinta. Teraz już są kieliszki, czekają a ja już nie mogę się doczekać konsumpcji z ich pomocą!

Dzisiaj po raz kolejny stanę w kolejce po KOLEJNY indeks :) i odbiorę następny kalendarz uniwersytecki…tadam. Można śmiało stwierdzić, że jestem pierwszoroczną weteranką.
Jak dobrze, że jako osoba doświadczona, nie będę już tak przeżywać tego dnia i nerwowo rozglądać się po sali. Chociaż jedno musze przyznać, że w tych początkowych dniach do tej pory zawsze trafiałam jakoś przypadkiem na jakiś fajnych ludzi. Na przykład dwa lata temu wlazłam przed samą aulą na Kowalską, która zwróciła moją uwagę dziwacznym kostiumem ( jak się po roku okazało była z niego bardzo dumna:)) i tak przylgnęłyśmy do siebie a ona jako starsza koleżanka przeprowadziła mnie łagodnie przez te trudne chwile, kiedy nie mogłam na przykład się połapać w konstrukcji planu zajęć. Wtedy też w kolejce po legitymację poznałam Sobczak, wówczas jeszcze okulach z powodu jakiegoś wypadku ze szkłem czy coś…i tak się zżyłyśmy, że proszę bardzo…utworzył się miły trójkąt :)

Z ekonomistami chyba jednak nie będę się specjalnie zaprzyjaźniać, bo trochę szkoda czasu na integrację- chociaż w tym też specjalnie nigdy nie byłam dobra i nie zdarzyło mi się w pełni dotrzeć na żadną z tego rodzaju imprez…

Zostaw komentarz więcej...

przez , 24.wrz.2007, w Bez kategorii

Ach nie powinnam tak siedzień w domu. Tu posprzątam, tam ogarnę, chwilę poczytam, pośpię, a potem wymyślam jakieś bzdury. Jeśli tak ma wyglądać odpoczynek, to ja chcę wracać do pracy.

Czasem wolałabym być normalnie człowiekiem, a nie filozofem, który się zadręcza, bo z niewiadomych przyczyn, jakoś zawsze cisną mi się do głowy czarne wizje. W marzeniach ludzie widzą siebie szczęśliwych, a ja siebie doświadczoną przez los i mądrzejszą, ale czy szczęśliwą?! Chyba tylko na przekór. A przecież tak w życiu jestem szczęśliwa, problem leży chyba w czymś innym, moim podejściu do siebie. Dobra, znowu zaczynam :) jestem niereformowalnym typem :)

Zostaw komentarz więcej...

niedobrze :)

przez , 24.wrz.2007, w Bez kategorii

Przedwczoraj miałam drobny incydent żywieniowy w związku z czym całą noc chodziłam po ścianach i rzucałam się jak ryba na łóżku. No ale dałam radę. Wczoraj R. starał się mnie leczyć wódką oraz godzinami tulinek w domu, co po części mu się udało i w pewnym momencie w ogóle zapomniałam o istnieniu mojego brzucha…:)

Dziś w nocy Antek znowu mnie przyatakował w związku z czym spaliśmy razem i długo. Obudziłam się i pomyślałam: „Jezu, chyba dalej nie do końca wyzdrowiałam, jestem cała mokra, może mam temperaturę albo co…” Poleżałam chwilę jeszcze, kiedy dotarł do mnie niezidentyfikowany zapach i … zorientowałam się, że to po prostu mój brat zsiusiał się do łóżka. Zalał wszystko… siebie, mnie, kołdrę a przede wszystkim materac. Ale się biedak wystraszył. Widocznie tak mu się dobrze ze mną spało, że nie chciało mu się wstać i pójść siusiu.

2 komentarze więcej...

.

przez , 21.wrz.2007, w Bez kategorii

Już nie pamiętam, kiedy ostatnio spędziłam taki poranek w środku tygodnia?! Spokojnie, bez pośpiechu na piżamowca. Te wakacje były naprawdę bardzo bardzo intensywne. Do tego stopnia, że z przyzwyczajenia nie mogę spać dłużej niż do 6.30.

Mam już nowy telefon, który jest śliczny i mam nadzieję, że bardziej trwały od poprzedniego, i którym jakoś nie umiem się cieszyć, mimo że bardzo się staram.

Za tydzień w środę trzecia w mojej karierze immatrykulacja… Znowu będę się czuła jak jakiś staroć wśród pierwszorocznych, chociaż tyle że nie będę sama. Mam nadzieje ze ekonomia mnie nie przerośnie…no i oczywiście dodatkowym plusem są częste, darmowe, domowe korepetycje z matmy :) które wiadomo jak się ostatnio skończyły…

Zostaw komentarz więcej...

55555555555555555555555555555555555555555555555

przez , 18.wrz.2007, w Bez kategorii

Tak, jakoś tak się stało, że mam bdb z logiki. Tzn oficjalnie, mam nadzieje ze kiedy pojade po wpis, nie okaze sie nagle, że to pomyłka! To byłaby już podłość. Jestem z siebie bardzo dumna. Kiedy się dowiedziałam, wykonałam telefony, usiadłam z Antkiem na kolanach i długo płakałam. A Mały wołał: „Ojaaa niee, Oja buba”

I chociaż tak bardzo bardzo się cieszę, to nie jest tak jak chcialam i w ogóle myślałam, że będzie inaczej.

Skoro to mi się udało…to może czas zacząć wierzyć w siebie i wziąć dupę w troki. Może da się pociągnać te dwa kierunki.

Zostaw komentarz więcej...

o ja…

przez , 18.wrz.2007, w Bez kategorii

Człowiek przyjeżdża rozwalony i dalej rozpierdol.

Zostaw komentarz więcej...

aaaaaaa….

przez , 15.wrz.2007, w Bez kategorii

o nieee!

Właśnie dotarła do mnie informacja, że jutro o godzinie 12.00 idziemy z Rafałem i jego familią na osiemdziesięciolecie jego jakiejs cioci babci i to jest straszne. R. twierdzi, że obecność osób towarzyszących jest konieczna. A ja mam niepodciętą grzywkę!!!! A poza tym wszyscy wiedzą, że jestem dzika, a R. i jego tata bardzo lubią się na mnie wyżywać w tej kwestii w celu rozbawienia reszty towarzystwa! To jest straszne.

A tak ogólnie to jest bardzo nice, wczoraj byłam na placu boju, są już nowe drzwi i lokum od razu nabrało bardziej domowych rysów.

No i wczoraj był mój ostatni dzień w pracy. Siedzieliśmy sobie wszyscy w biurze, jedliśmy przyniesione przeze mnie ciasto i bylo bardzo bardzo miło. Zostałam splusowana pod każdym względem i wyszło na to, że byłam wzorowym pracownikiem i najchętniej wcale by mnie nie puszczali na te studia, a za rok zapraszają z powrotem. Nikt nie pamiętał o tych moich paru wyskokach, na przykład jak zgubiłam na dworze kolo warsztatu jakieś dokumenty i szef je odnalazł leżące na trawniku, podczas gdy ja nieświadoma konsumowałam śniadanko…:)

Najbardziej niepocieszona była moja koleżanka zza biurka, Pani Stasia, z która naprawdę mocno się zżyłam. No i tak mnie wszyscy wyprzytulali, wycałowali, na koniec czule pożegnałam się z moim szefem- Tadeuszem, mówiąc :” Dziękuję i do zobaczenia wieczorem u Pana” :) i poszłam. A kiedy weszłam do domu popłakałam się ze wzruszenia. No co tu dużo gadać, dobrze mi tam było i chyba wcale nie najgorzej szło.

W dodatku ukazał się mój plan z administracji, który jest tragiczny, a to dopiero połowa :)

W poniedziałek zaś logika, a dzisiaj będziemy z Ptysiem oglądać Samotność w Sieci, z zastrzeżeniem, że nie życzę sobie ironicznych komentarzy w stylu: „Och, co za świetny film!!!”

Najwyżej trochę pośpi…chociaż mógłby się czasem uwrażliwić, a nie w kółko te jatki :)

No to lecę, kurcze ale ta jutrzejsza imprezka troche mnie stresuje…Chociaż i tak przy poniedziałku to pikuś. :)

Zostaw komentarz więcej...

”””

przez , 13.wrz.2007, w Bez kategorii

Mój charakter jest na poziomie zerowym.
Moja giętkość jest na poziomie najwyższym.
Moja głupota jest przeciętna.
Moja niecierpliwość maleje.
Mój smutek w stanie stabilizacji.
Moja radość w doskokach.
Mojego uporu nie ma.
Moja ogólnopojęta tęsknota we wzlocie.
Mój trud przy mnie.
Moja złość odeszła.
Moja siła ze mną.
Moja zmęczenie rośnie.
Moja choroba się rozwija.
Moje potrzeby niezaspokojone.
Moje marzenia po części spełnione, po częsci przede mną.
Moje sny koszmarne.
Moje noce zarwane.

Co za głęboka notka mi wyszła, czasem tak spontanicznie zadziwiam samą siebie. Tak myślę od wczoraj i myślę, i w nocy też myślałam zamiast spać i rano zjadłam na pół z Antkiem Bakusia i do pracy. Jutro ostatni dzień, trochę będzie brak.

Jakaś bakteria mnie dopadła i czuję się raczej bardziej na lewo, i tak tylko ja się tym przejmuje. Ale już niedługo może uda mi się pokurować.

Zostaw komentarz więcej...

..

przez , 11.wrz.2007, w Bez kategorii

Wczoraj wieczorem R. przyjechał taki biedny, wymęczony i podarował mi flakon naprawdę luksusowych perfum ze słowami: „Dla Ciebie wszystko, co najlepsze”

Ja zachowałam się kompletnie nieprzyzwoicie, tak zgłupiałam, że nawet nie umiałam pokazać , jak się cieszę.

Ale są piękne, są po prostu nieziemskie.

Prysnęłam się nimi lekko po kąpieli i poszłam sobie spać jak sama Marilyn Monroe, tylko że oprócz zapachu byłam jeszcze ubrana w piżamę :)
Naprawdę profanacja…

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...