drop blog

Archiwum dla: Sierpień, 2009

back to the past

przez , 29.sie.2009, w Bez kategorii

Zaskoczył mnie wieczorem mój mąż. Zrobił coś nieoczekiwanego, niespodziewanego i CUDOWNEGO.

A w ogóle to po malu szykuje się duuuuzo zmian i wygląda na to, że za czas jakiś wkroczymy razem w nowy etap.

Ze spraw bieżacych jutro mamy się wyginać przed giziolem na zdjęciach plenerowych miesiąc po ślubie :) Jeszcze raz wskoczę sobie w sukienkę a potem ją wyczyszczę i niech inna panna młoda bawi się w księżniczkę :)

Zostaw komentarz więcej...

back to the past

przez , 29.sie.2009, w Bez kategorii

Zaskoczył mnie wieczorem mój mąż. Zrobił coś nieoczekiwanego, niespodziewanego i CUDOWNEGO.

A w ogóle to po malu szykuje się duuuuzo zmian i wygląda na to, że za czas jakiś wkroczymy razem w nowy etap.

Ze spraw bieżacych jutro mamy się wyginać przed giziolem na zdjęciach plenerowych miesiąc po ślubie :) Jeszcze raz wskoczę sobie w sukienkę a potem ją wyczyszczę i niech inna panna młoda bawi się w księżniczkę :)

Zostaw komentarz więcej...

lżejsza :)

przez , 17.sie.2009, w Bez kategorii

nareszcie doczekałam się i w końcu zdjęto mi gips. W związku z tym moja ręka jest szczuplutka, łuszcząca się i śmierdząca… generalnie jest po prostu  nieapetyczna a w dodatku mało ruchawa, ale myśle, że to akurat na przestrzeni tygodni ulegnie zmianie.

Moja noga też jest śmierdząca ze względu na fakt, że ciągle kisi się w stabilizatorze. Mój kochany mąż już wiezie mi piękny, nowy, mniejszy stabilizatorek wykonany z oddychającego materiału. Ponadto jestem załamana naszą służbą zdrowia, gdyż do poradni ortopedycznej przy szpitalu mozna sie dostac dopiero za pół roku. o co chodzi?! jak ja muszę tam być za niecały miesiąc?! To jak mam do cholery zrobić rezonans magnetyczny i dostac skierowanie na operacje?!hę?

Mam ochote przeklinac, ale nie wypada.

tak bez gipsu moja nowa obrączka prezentuje się zdecydowanie bardziej dostojnie. Jest tak ładna, że ciągle na nią patrzę. za 20 lat odnowimy z Siczkiem przysięgę i to będzie doskonała okazja, żeby naciągnąc go na jeszcze jedną :)

Idę się uczyc, nie będę już chyba wspominała, że wciąż uczę się tego samego , bo to jest żenujące.

A napiszę coś jeszcze o Aleksandrze, robi się straszny łobuz i normalnie ciężko powtrzymać od totalnej dewastacji. W dodatku wszystko musi sam, wszedzie chodzi sam a jak  nie to wszeszczy. Najsłodszy jest tuż przed spaniem i rano po obudzeniu. Mamy wtedy swoje rodzinne rytuały i miziamy się.

Zostaw komentarz więcej...

z ogonkiem

przez , 14.sie.2009, w Bez kategorii

Od prawie tygodnia mam new name :) W roli młodej mężatki odnajduje się znakomicie.

Wszystko udalo się super z małymi ale , ale o tym potem.

W Kościele po załątwieniu wszystkich niezbędnych formalności, tato Antoni miał mnie odprowadzic do oltarza. Organy zagrały a ja nie bardzo byłam zorientowana, w którym momencie mamy wyjść, więc tak stalismy z ojcem w bramie kościoła a wszyscy zebrani goście gapili się w naszą stronę. W koncu ruszylismy i tato urocyscie oddał mnie R.. Potem była msza itp, Mały Antoś podawał obrączki, więc musiałam się popłakać, bo był taki grzeczny i się wzruszyłam. Podczas wypowiadania przysięgi R. bardzo intensywnie wgapiał się w moje usta, w zwiazku z tym wydedukowałam, że coś na nich mam ( Giziol robił zdjęcia, więc wolałam, żeby nie było potem na nich jakegos paprocha) zrobiłam wiec do R.mine ” no co” na to on że nic więc zaczęłam się śmiać, wyszło trochę nie bardzo, bo zaśmiałam się na ” i ślubuję Ci wierność…” :) Potem był już same przyjemności: życzenia ( co drugie to : życzę Ci córeczki ), witanie chlebem i solą ( R. stłukł kieliszek na nodze swojej cioci), pierszy taniec ( znowu płakałam, bo emocje ze mnie opadły) i ogólne wariowanie (tak się na hasałam, że aż mi rzepka wypadła)

Jestem zadowolona, bo generalnie większość spraw wypadła dobrze, oczywiście pomijam fakt, że panna młoda miała rękę w gipsie a potem jeszcze kulała na jedną nogę :)

Bukiecik złapał Marian i wyglada na to, że to niedługo ona pomknie do oltarza. Większość gości się porządnie wstawiła, a  moja kolezanka Ewa B. podeszła do mojego teścia i stwierdziła : „Ale się naj..łam”

Teraz dalej kuśtykam i za miesiąc będę wiedziała, czy czeka mnie kolejna operacja kolana czy też nie.

1 komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...