drop blog

Archiwum dla: Listopad, 2009

waiting

przez , 16.lis.2009, w Bez kategorii

Dogadałam się z panem doktorem i lada moment będą mnie cięli :) Mam mieszane uczucia. Z jednej strony się cieszę, bo to znaczy, że za parę miesięcy będę zdatna do skakania (chociaż dostałam opr, że po pierwszej operacji byłam nadaktywna, więc niestety będę musiała się nieco ograniczać), z drugiej strony nie potrafię opisać, jak ciężko mi będzie przez te pare dni bez synka. Z pewnością będę tęskniła za nim bardziej niż on za mną. Jakoś tak mi smutno kiedy o tym myślę. Ważniejsze jednak, żeby miał w pełni sprawną matkę niż kulawą. STaram sobie przypominać tamten zabieg, nie bałąm się tak, ale też nie wiedziałam co mnie czeka i nie miałam dziecka ani męża. Poza tym wtedy cały czas ktoś przy mnie był, a teraz lepiej żeby Rafał w tym czasie jak najwięcej był z malutkim, żeby nie odczuł jakoś boleśnie mojej nieobecności.

Znowu mam grzywkę i chyba już z niej na długo nie zrezygnuję. Od razu lepiej się poczułam w starym wcieleniu.

2 komentarze więcej...

pr

przez , 09.lis.2009, w Bez kategorii

Czasami bardzo chciałabym być tą Olą sprzed ciąży.

Jutro idę unicestwić moją grzywkę, a tak właściwie to wskrzesić. Plan był taki, że na ślub grzywki miało nie być, że niby tak romantycznie i grzecznie. Teraz już wiem, że znowu jestem  na etapie grzywki drastycznej, więc jutro rach ciach. Reszta póki co pozostaje bez zmian, ale kto to wie na jak długo.

Jutro też muszę rano prześladować mojego lekarza nożnego, ale po ostatnim naszym nieudanym spotkaniu czuję do niego niesmak. Trudno muszę go przełamać i iść się podlizywać, mam nadzieje, że tym razem nie wrócę już z niczym.

I tyle. A mąż zarezerwował mi bilety na premierowy pokaz Księżyca w nowiu, któego jak ze wstydem przyznałam ostatnio stałam się nagłą fanką ( spokojnie opisywany na pudelku robert pattison czy jakoś tak, nie robi na mnie specjalnego wrażenia) i idę z zaciągniętą na siłę Krygiem. Mąż odmówił uczestniczenia w zbiorowej zmierzchowej histerii a Krygu nie umiała się wykręcić :)

I były u mnie dziewczyny, i poczułam się jak na pierwszym roku studiów. To śmieszne, tyle lat, tyle zmian życiowych a one ciągle są takie same. To fajnie, że niektórzy wcale się nie zmieniają i sprawiają, że zdajesz sobie sprawę z jakiś stałych punktów w życiu, co do których wiesz, że zawsze będą na swoim miejscu.

Zostaw komentarz więcej...

Drezno city

przez , 06.lis.2009, w Bez kategorii

Jestesmy z Alikiem w Dreznie, które okazało się być naprawdę piękne i miłe. Zaskaakujący jest szczegolnie ten spokój i mała ilość aut w mieście. Naprawdę, gdyby to miasto leżało w naszej wspaniałej polszy bez zastanowienia mogłabym w nim mieszkać. No nasz mąż i ojciec jest tutaj rzecz jasna sluzbowo a my dotrzymujemy mu towrzystwa i oczywiscie korzystamy i przepuszczamy forse:) Mieszkamy w małym Pension gdzie panuje bardzo rodzinna atmosfera.Aleksander uwielbia tutejsze niemieckie parówki. chciałabym tylko powiedzieć, że Niemcy są bardzo głośnym narodem, wszyscy mają donośne głosy i nie sposób ich nie słyszeć, szkoda tylko, że ich nie rozumiem. Moja wrodzona niechęć do tego języka utrudnia mi nieco obecny pobyt w tym kraju, ale naprawdę większość Niemców ładnie i chętnie mówi po angielsku.

A i w ogóle ku mojej i R. zgrozie stałam się fanką wyciskacza łez, którego poziom naprawdę pozozstawia wiele do życzenia, ale cóż za późno. No i czytam ten Zmierzch, tzn jego drugą część i już właściwie przeczytałam, ale zapowiedziałam, że zaraz po powrocie do domu biegnę po następną część. Generalnie to nie jest literatura do jakiej przywykłam i generalnie trochę mi wstyd, ale ta książka jakoś tak działa na kobiece zmysły i instynkty, że normalnie zaczyna się marzyć, żeby kiedys tam pod osloną nocy zakradł się do nas takie piękny wampir i haps…a tu się człowiek budzi a obok niego blondyn o twarzy niewinnej jak dziecko :) i weź tu człowieku miej marzenia, chociaż ten blondyn to czasem całkiem w wilkołaka się zmienia i wtedy nic tylko lać po pysku :)

Zostaw komentarz więcej...

Drezno city

przez , 06.lis.2009, w Bez kategorii

Jestesmy z Alikiem w Dreznie, które okazało się być naprawdę piękne i miłe. Zaskaakujący jest szczegolnie ten spokój i mała ilość aut w mieście. Naprawdę, gdyby to miasto leżało w naszej wspaniałej polszy bez zastanowienia mogłabym w nim mieszkać. No nasz mąż i ojciec jest tutaj rzecz jasna sluzbowo a my dotrzymujemy mu towrzystwa i oczywiscie korzystamy i przepuszczamy forse:) Mieszkamy w małym Pension gdzie panuje bardzo rodzinna atmosfera.Aleksander uwielbia tutejsze niemieckie parówki. chciałabym tylko powiedzieć, że Niemcy są bardzo głośnym narodem, wszyscy mają donośne głosy i nie sposób ich nie słyszeć, szkoda tylko, że ich nie rozumiem. Moja wrodzona niechęć do tego języka utrudnia mi nieco obecny pobyt w tym kraju, ale naprawdę większość Niemców ładnie i chętnie mówi po angielsku.

A i w ogóle ku mojej i R. zgrozie stałam się fanką wyciskacza łez, którego poziom naprawdę pozozstawia wiele do życzenia, ale cóż za późno. No i czytam ten Zmierzch, tzn jego drugą część i już właściwie przeczytałam, ale zapowiedziałam, że zaraz po powrocie do domu biegnę po następną część. Generalnie to nie jest literatura do jakiej przywykłam i generalnie trochę mi wstyd, ale ta książka jakoś tak działa na kobiece zmysły i instynkty, że normalnie zaczyna się marzyć, żeby kiedys tam pod osloną nocy zakradł się do nas takie piękny wampir i haps…a tu się człowiek budzi a obok niego blondyn o twarzy niewinnej jak dziecko :) i weź tu człowieku miej marzenia, chociaż ten blondyn to czasem całkiem w wilkołaka się zmienia i wtedy nic tylko lać po pysku :)

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...