drop blog

Archiwum dla: Styczeń, 2010

tomorrow tomorrow

przez , 20.sty.2010, w Bez kategorii

To nic, że znowu porżną  mi nogę, to nic że oczywiście zrobią to w trakcie sesji. To wszystko jest niczym w porównaniu z faktem, że na kilka dni będę musiałą oddalić się od mojego dziecka. Wiem, że przesadzam i demonizuję, ale totakie wstrętne uczucie. Wszystko inne jest już nieważne. Gdybyś ktoś półtorej roku temu poweidział mi, że tak bardzo pokocham tą małą istotkę, że każdy dzień bez niej będzie taki okropny, że na samą myśl o tym będzie chciało mi się płakać, w życiu bym nie uwierzyła. Rodzimy takiego potworka i nie czujemy tego matczynego bum, nie ma eksplozji pięknych uczuc. Jest ulga, trochę paniki i wielki niepokój o to, jak będzie się układało nasze życie od tej pory. A potem… z każdym dniem wszystko zaczyna się stabilizować, oswajamy się z młodym, układamy rytm dnia i z minuty na minutę kochamy coraz mocniej, aż nie umiemy sobie przypomnieć, jak to było kiedyś. Ze wszystkim sobie poradzę z samotnością, strachem, bólem, ale jak będzie bez tej małej mordki to nie wiem. Pocieszam się, że za parę dni będę naprawiona a każdy dzień będzie coraz to lepszy. i tego zamierzam się trzymać. A poza tym z zagipsowaną nogą nauczę się na egaminy i przeszpieguję całą prasę oraz jakieś tam książki. i tyle…Dosyć rozpaczania!!!!!!!!!!!!!

p.s. żeby nie było, o Panie i Mężu też myślę z troską i tęsknotą, ale jego to chociaż będę widywać i się miziać. Poza tym, jak znam życie on wspaniale zorganizuje sobie czas wolny ode mnie :)

Zostaw komentarz więcej...

:)

przez , 11.sty.2010, w Bez kategorii


moje dziecko mnie ostatnio mocno zadziwia. W zeszłym tygodniu, gdy byliśmy u okulisty ukradł pani sprzątającej sprzęt i jeździł na mopie po przychodni. Dziś na spacerze razem z panem w pomarańczowej kamizelce odśnieżał chodnik. W warzywniaku permanentnie kradnie marchew i buraki.Jedno jest pewne Aleksander nie wyrośnie na socjopatę, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości…

Mało piszę, bo zamieniam się w kurę domową i wiecznie stoję przy garach. ostatnio przez dwa dni piekłam kruche ciasteczka. Pierwszego dnia zamiast cukru dodałam soli więc wyszły obrzydliwe krakersy, ale się wkurzyłam i następnego dnia od nowa zaczęłam robotę. Wyszły pyszne i generalnie wszystkim smakują. Także jestem matką, żoną i kochanką własnego męża na pełen etat. Tu sesja za rogiem, ja jedną nogą na bloku operacyjnym, Pan Mąż i Władca siedzi nad jakimiś wnioskami, projektami, wpisami i innymi, więc generalnie praca, praca, praca. Tylko dziecko leniuchuje i zabija nas dowodami miłości z każdej strony. Potrafi pół godziny na zmianę obdarzać nas buziakami i w ogóle pieszczoch z niego straszny. Hitem stało się słowo „pipa”, niestety nie możemy dojść, co ono oznacza a Aleksander biega radośnie po chacie  wołając. Po mału zaczyna też posługiwać się zdaniami prostymi np. podczas wspólnego oglądania epoki lodowcowej : ” Mama! Dzidzia aaaa” co znaczy :” Mamo, dzidzia poszła spać”. Teraz za to siedzi koło mnie i karmi misia bułką. Miś jest ukochany i też często dostaje od  Młodego buziaki, podobnie jak Pan Odkurzacz i inne domowe sprzęty :)

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...