drop blog

Archiwum dla: Kwiecień, 2011

fruu

przez , 08.kwi.2011, w Bez kategorii

Wstałam dziś z motylami w brzuchu…Sama już nie wiem od czego, czy ze szczęścia, czy z napięcia. Faktem jest, że dawno ich nie miałam, więc musiałam być czymś poruszona. To był ciężki tydzień i to nie ze względu na to, że byłam sama, bo raczej dobrze radzę sobie z życiem w pojedynkę. Z resztą Alerksander jest miłym towarzyszem.Tydzień był trudny z wielu powodów. Nadchodzi weekend, pojedziemy do Wołowa zobaczymy postępy w domu i może uda się uciec od tych niefajnych spraw…

Pan Mąż wraca, domek sprzątnięty zaraz przystąpimy do pieczenia ciasta…Zapomniałam napisać, że Aleksy jest wielkim fanem czynności kuchennych i tak naprawdę najlepszym sposobem, żeby go zająć, to rozbić mu jajko w miseczce i dać trzepaczkę :)

Zostaw komentarz więcej...

szaro

przez , 04.kwi.2011, w Bez kategorii

No wróciłam. uff. pokonałam tą zawrotną odległość i dotarłam do Poznania a nawet wróciłam. Pokonałam wszystkie strachy i swoje własne zabobony, bo naprawdę wszystko mówiło mi, zeby nie jechac. Najpierw horoskop a konkretnie David Harklay zakomunikował, że w tych dniach barany nie powinny wybierać się w dalekie podróże samochodem, potem rano jak wstałam pogoda okazala sie do bani i padal deszcz, a na koniec winda okazala się zapsuta i musielismy z Alefonsem naginac z walizkami na piechotę. No ale dalam rade.

Dzis od rana wizytowalam nasz remont, wybieralam lampy, prostowalam drzewka, robilam zakupy, bylam w przychodni, a to wszystko z Mlodym. W polowie przyszlego tygodnia panowie remontowi sie wynosza, zaczyna sie sprzatanie i włala.

Tesknie  za moim Panem Mężem, który smaży dupsko w Hiszpanii i niby nauczyciele mają w tym kraju źle. Nie lubię, gdy Riczmond wyjeżdża, wszystko nie idzie wtedy jak trzeba. poza tym nie mogę spac sama, w związku z tym tv gra całą noc, jakbym byla jakas patologiczna telemaniaczką. spie na ryszardowej poduszce, z telefonem pod poduszką. a tu jeszcze tyle dni. No jest to troche dziwne byc moze, bo to rozstanie jedynie na tydzien, ale  jakos  tak nie moge się zebrac. poza tym zawsze jak wraca, to znowu musze sie przyzwyczaic, że jest. zawsze mi sie zdaje, że coś go ominie i cos przegapi podczas tej nieobecności. Przeciez R. by o mały wlos wlasnego syna przegapil włócząc się po Paryżu.

Ide sobie.

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...