drop blog

Archiwum dla: Czerwiec, 2012

przez , 06.cze.2012, w Bez kategorii

Często przed wolnym zastanawiam się, czym rozpieścić moją rodzinę. Dziś, kiedy teść wrzucał mi do auta truskawki pomyślałam o placku drożdżowym  z kruszonką. A kiedy myślę o plackach zawsze, ale to zawsze myślę o mojej babci. Placek jest z Babcią po prostu nierozłączny. Moja Babcia była taką najprawdziwszą ze wszystkich babć. Naprawdę miałam wielkie szczęście, że dane mi było mieć takich dziadków, ciepłych, kochających, żyjących domem, dziećmi i wnukami. Jeszcze kiedyś rozwinę temat Babci, bo była wyjątkowa, ale wracając do tematu Babcia była MISTRZYNIĄ placków. Nie żartuje. Piekła placki z rabarbarem, truskawkami, jabłkami, wiśniami, a kiedy nie miała owoców to piekła zwykły placek z kruszonką i cukrem. I tak na przykład na imieniny zawsze było kilka blach z różnymi plackami. Szukając jakiegoś fajnego przepisu pomyślałam, że to straszne, że nie mogę zwyczajnie zadzwonić do Babci.

Zostaw komentarz więcej...

.

przez , 06.cze.2012, w Bez kategorii

Dzień rozpoczął się przyjemnie. Potem nastrój padł trupem. Bez komplikacji zawiozłam młodego do przedszkola, następnie brutalnie zdarłam go z siebie zapłakanego, bo ” ja nie chce do przedszkola, ja chce z tobą!!!” i pojechałam do pracy, w której panuje chłód. Generalnie tutaj cięzko wycyrklować. Jak ubiorę się ciepło, to tutaj nagle gorąco, kiedy upał na dworze wskakuje w sandały, to marznę. Już na wszelkie wypadek mam taki dyżurny pracowniczy sweterek.

Ubrałam dziś  sobie moje ślubne szpilki. A co się mają marnować, wcale nie wyglądają jak sprzed trzech sezonów, a były tylko raz założone. Niestety to, że je mam na sobie wcale nie sprawia, że się czuję jak panna młoda…

Jutro wolne. Młode się ucieszy. Zawsze przed weekendem pyta ” a dokąd jutro pójdę, jak się wyśpie?” Ja na to:  „nigdzie, przyjdziesz do mnie do łóżka i się poprzytulamy”. Szkoda, że nigdy nam nie wychodzi. Olek rano wpada, daje buźkę, ewentualnie trochę pogłaszcze mnie po policzkach i juz ma tysiąc pomysłów na to jak mnie wyeksploatować. Ledwo się na wypicie kawy godzi.

Ostatni mamy na tapecie temat dzidziusiów.

Spacerujemy sobie w dzień dziecka, idziemy po prezent i na lody. Mija nas para z płaczącym niemowlakiem.

Olek: Patrz Ola, dzidzia płacze. Ona jest taka słodziuuuutka! Ach, mam pomysł!!!
Ja: Jaki?
Olek: Kupimy sobie taką dzidzię!
Ja: Kochanie, ale dzidziusiów nie kupuje się w sklepie.

(chwila konsternacji)

Olek: Już wiem. To pożyczymy dzidziusia. ( i z przebiegłą miną, kręcąc głową) i już nie oddamy…

Mam w domu potencjalnego kidnapera :) No niestety na potencjalne rodzeństwo Młody będzie musiał poczekać jeszcze troszkę…

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...