drop blog

Archiwum dla: Listopad, 2012


Fatboy Slim- Praise you

przez , 28.lis.2012, w Bez kategorii

Ale kicha. Wczoraj, dzisiaj. Jakoś mi smutno, jakby mnie coś uwierało, albo czegoś mi brakowało, już sama nie wiem. Dopadła mnie lekka frustracja w kilku kwestiach. I to wszystko ma miejsce, mimo że byłam u fryzjera. Dziwne.
Kaszel mnie prześladuje już drugi tydzień i wydaje mi się, że ciągle jest gorzej i picie babki nic nie daje. Mam wrażenie, że jest coraz niżej i atakuje moje oskrzela, albo może czuję się gorzej, bo nadchodzi lepsze samopoczucie :) i tak sobie to będę tłumaczyć.

Zostaw komentarz więcej...

wordpress mnie wkurza

przez , 26.lis.2012, w Bez kategorii

Już raz napisałam , co myślę, ale widzę że muszę ponownie.

Przez przypadek zaczęłam czytać Greya. No jest wciągająca owszem, można powiedzieć, że ją sobie chłonę. Literatura lekka, mocno erotyczna, co ja akurat lubię, więc mi to nie przeszkadza wręcz przeciwnie. Ponoć jest to wielki hit, jej sukces nie jest jednak raczej sprawą wysokich walorów językowych, wybitnych przemyśleń itp. Tak sobie myślę, że po pierwsze fajna jest duża bezpośredniość jeżeli chodzi o opisywanie czynności seksualnych i że tak powiem okołoseksualnych :) nie ma tam pitu pitu i zabaw w górnolotne nazywanie pewnych rzeczy ani z drugiej strony jakiś brutalnych czy wulgarnych opisów , autorka fajnie buduje pożądliwe napięcie, że czytelnik sam ma wrażenie że zaraz wybuchnie. Co do bohatera no wiadomo intrygujący, tajemniczy, groźny, nieprzenikniony, nierówny bla bla bla mogłabym tak długo wymieniać. Po prostu taki bohater robi wrażenie na kobiecie, bo chyba niewiele jest pań lubiących ciepłe kluchy albo z drugiej strony beznadziejnych chamskich dziadów, którzy za nic mają kobiece potrzeby. Ten jest grzeczny, zimny, inteligentny i jeszcze ma jakieś cholernie niesłabnące libido :) Co do szału na tę książkę, to nie uważam, że jest jakoś wybitnie odkrywcza i że (spotkałam się gdzieś z taką opinią) ukazuje kobietom inne spojrzenie na seks. To znaczy niektórym pewnie tak :) Myślę, że kobiety pokochały ją z tego samego powodu, co „Zmierzch”. Ciągłe, niesłabnące zainteresowanie mężczyzny, fascynacja i fizyczność, bo jakby nie było codzienność to wszystko w jakimś stopniu zawsze zabija…

Ostatnio mało mam czasu na książki, więc potrzebowałam czegoś, co nie będzie ode mnie wymagało jakiejś specjalnej analizy i głębokich przemyśleń i to właśnie dostałam.

A tylko jednej rzeczy nie mogę znieść, nie wiadomo jak to się ma do Greya w oryginale, ale w przekładzie, w kluczowych momentach, kiedy napięcie rośnie główna bohaterka i zarazem narratorka wykrzykuje: O święty Barnabo!!!
No ja pierdzielę, nie wiem może to ja jestem jakaś dziwna, ale tego rodzaju zdanie nigdy nie wpadłoby mi do głowy na przykład w momencie wyczekanego pocałunku czy w jakiejś fascynującej intymnej chwili. Szczerze powiedziawszy to nie przyszłoby mi to do głowy nigdy. Jestem być może beznadziejnie prosta, ale raczej rzuciłabym do siebie „o kurwa”, co i tak byłoby dziwne , bo zwykle nie analizuję na bieżąco i się nie zastanawiam.

Zostaw komentarz więcej...

Florrie- Left too late

przez , 20.lis.2012, w Bez kategorii

Wczoraj. Niespodzianek było kilka. Rano była bardzo niespodzianka nieprzyjemna, potem już ok. Wieczorem po powrocie z pracy i rocznicowym wstępie małżonek wyrzucił z siebie wspominaną przez moje dziecko wcześniej pracę doktorską jak żywą. Na pierwszej stronie dedykacja, przez którą uroniłam łzę wzruszenia. Zasłużyłam na nią. Ile to ja się miałam z doktorskimi zapędami Pana Męża. Ile razy zostawałam sama przez różne konferencje. Przez pierwszą w Paryżu o mały włos nie spóźniłby się na narodziny własnego syna. Chociaż wrócił obłowiony, bo akurat były przeceny i Młody noworodek paradował w diorach:) Generalnie z każdej były fajne prezenty, a na jedną to nawet nas zabrał i też szalałam po sklepach. Doktorat R.to jednak też wiele godzin stresu, zamykania w sobie, jego nieobecności duchowej, kiedy siedział przy komputerze i nie odbierał sygnałów od otoczenia, czasem nawet kiedy nie pracował, to i tak nie dało się z nim pogadać itd itd. Już tak się przyzwyczaiłam, ze on to pisze, że nawet zapomniałam o tym, jaki jest generalnie mądry i zdolny. Nawet nie myślałam o tym, że mój własny prawowity wie o rzeczach, których ja nigdy nie ogarnęłabym. Plułam na ten doktorat, płakałam i czasem byłam naprawdę nieszczęśliwa i pewnie do obrony dalej będę narzekać, ale jestem z niego dumna i najlepiej wiem, ile go to wszystko kosztowało, bo nie mógł się tak zamknąć na uczelni i tylko sobie tworzyć. Miał maleńkie dziecko, rodzinę na utrzymaniu, a mimo to dał radę. Ja to bym to chyba walnęła precz, mając tysiąc wymówek, dlaczego mi się nie udało, a on klął, ale napisał. Dobry jest :)

Zostaw komentarz więcej...

nieoficjalnie

przez , 19.lis.2012, w Bez kategorii

Dziś mija 6 lat konsumpcji mojej mojego męża, albo na odwrót…że też się nie pozabijaliśmy…należą się brawa :)

Wiem, że jeszcze mnie kocha. Ostatnio spadłam ze schodów, z winy zwichrowanego kapcia i wyłączonego światła, obtłukłam się z każdej strony zdrowo i kiedy tak na tych schodach leżałam powyginana jak Lady Gaga w Paparazzi, małżonek zbiegł do mnie z autentyczną paniką i strachem. I jeszcze dwa dni po przeżywał: „Jezu, zabiłabyś mi się na tych schodach”. Kocha więc. Ja też, więc jest dobrze :)

Zostaw komentarz więcej...

adijos

przez , 16.lis.2012, w Bez kategorii

Maż oddala się na chwilę na jakieś szkolenie, rozmawiamy:
Mąż: zimno mi się zrobiło, także możesz być spokojna żadnych buziaczków tam nie będzie!!!
Ja: No nie wiem, jakoś mi nigdy zimno w całowaniu nie przeszkadzało i swego czasu się nie hamowałam…
Mąż: taaaak? To ty jesteś jak ten kameruńczyk co hiv rozsiewał!!!!

No faktycznie kropka w kropkę jak kameruńczyk. Chociaż do tej pory porównywał mnie do Mongołki, więc w sumie sama nie wiem.

A moje dziecko w międzyczasie zainteresowało się przekrojami ludzkiego ciała, potrafi nazywać poszczególne układy. Najbardziej zainteresował go mózg oraz układ trawienny ( jedzenie przechodzi przez przełyk, potem idzie do żołądka, potem do jelitek, a na końcu wychodzi kupka). Oczami wyobraźni widzę pierwszego lekarza w rodzinie :) a znając nasze hipochondryczne skłonności przyda się…

A skoro o lekarzach, to byłam wczoraj na usg piersi. Przy okazji dowiedziałam się, że mam chodzić na to usg max co pół roku, bo wzrasta zatrważająco ilość zachorowań na nowotwór u kobiet poniżej 30 roku życia, tym bardziej jeśli przyjmuję lub przyjmowałam tabletki antykonc. Także wiecie, czuję że się zaprzyjaźnię z tym panem onkologiem. Przy okazji w poczekalni się naoglądałam brr… Badanie przebiegło sprawnie. Pod koniec łapię się za te swoje „piegi” i mówię: „No u mnie to pan doktor miał mało roboty” :) A on na to: „O jezu, pani to taka młodziutka, a tu do mnie głównie stare baby przychodzą z cyckami do ziemi, to ile ja się tam naszukam”!!!

Zapamiętam to sobie bardzo dobrze i z pewnością będę o tym myślała, jak na stare lata będę badała te swoje jamnicze uszy do ziemi….

Zostaw komentarz więcej...

.

przez , 15.lis.2012, w Bez kategorii

Siedzimy przy stole, jemy obiad, nagle Młody zagaja do ojca:
” No, Rafał…i jak tam twoja praca doktorska?”

Umarłam :)

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...