drop blog

Archiwum dla: Marzec, 2013

przez , 26.mar.2013, w Bez kategorii

http://youtu.be/8zfWiBYEV0k

Już trzecia noc z rzędu przespana w połowie. Moje z natury małe dziurki w nosie, zrobiły się tak wąskie, że w sumie przestały przepuszczać powietrze. Zimny wiatr na dworze w ogóle nie pomaga. Wczoraj był masakryczny dzień i mam naprawdę wielkiego wielkiego doła, chce mi się płakać i jest do dupy. A żeby już było totalnie źle, zgubiliśmy z Młodym misia w paseczki, w domu jest nędza, w ogóle jest nędza, głowa mi łupie, puchnie, jestem niewyspana,zła i najchętniej wsiadłabym sama do samolotu, wszystkich zostawiła i wyleciała na tydzień na jakąś bezludną wyspę bez telefonu, mimo że i tak najczęściej go nie odbieram i nie ma ani jednej rzeczy, która mnie pociesza, no ani jednej. nawet święta albo szczególnie święta.

Zostaw komentarz więcej...

śnią się bzdurki

przez , 22.mar.2013, w Bez kategorii

W nocy śniło mi się, że jestem mężczyzną. W dodatku żeniłam się (?), bardzo szczegółowo przyśnił mi się dzień mojego ślubu, był piękny, słoneczny, moja wybranka niczego sobie w sumie, ładna i miła. Cała rodzina w komplecie, wszyscy się szykują, wszędzie kwiaty…tylko ja nieszczęśliwa (a raczej nieszczęśliwy). No i nagle pojawia się ON, moje serce bije mocniej i w ogóle czuję taką wewnętrzną, wręcz taką orgazmiczną ( nie wiem czy takie słowo istnieje, ale dobrze oddaje ten stan) radość. Tym NIM okazuje się mój mąż. Tzn mąż na jawie, w sensie że Rafał :)

I wtedy się obudziłam, było po 4.00, stwierdziłam, że w moim śni R. wyglądał jak jakieś bóstwo opromienione, piękne i czczone, a potem się zastanawiałam, czy ja go w tym śnie kochałam jako mężczyzna (?!) czy jako kobieta. Miałam jakieś dziwne rozedrganie w związku z tą kwestią, więc na wszelki wypadek przytuliłam się do pleców prawdziwego R. i poszłam spać.

W sumie nieważne czy jako mężczyzna czy nie, chociaż z drugiej strony dla niego pewnie byłaby to dość istotna kwestia.

Walczę z katarem, przez mój nos przepływa wielka rzeka.

Zostaw komentarz więcej...

wiosnę!!!

przez , 20.mar.2013, w Bez kategorii

Jutro pierwszy dzień wiosny. mój syn ma topić Marzannę, a ja po raz pierwszy odrabiałam za niego zadanie domowe, a właściwie prawie całe biuro tworzyło dla niego kwiatka z papieru. Będzie miał więc giganta.

Uważam śnieg za oknem za pomyłkę, depresyjny nastrój dopada wszystkich, choroby się szerzą.

Na obiad pulpety. Na kolację wino, a na weekend do szkoły. Na tą wieść moje dziecko zawyło z rozpaczą, ale potem pocieszył się, że spędzie te dni u babci :)

Zostaw komentarz więcej...

to jest hit viper production

przez , 19.mar.2013, w Bez kategorii

Nie mogę… wciągająca nuta :)

Zdecydowanie moimi faworytami są pan z brzuszkiem oraz ten z tatuażami, który nie zna słów i tylko porusza ustami. Ale wokalista ma ciekawą barwę trzeba przyznać.

Zostaw komentarz więcej...

czarna seria

przez , 18.mar.2013, w Bez kategorii

Powyższy utwór jest obecnym hitem mojego dziecka :)

Nie wiem, o co chodzi i dlaczego łażą za nami takie rzeczy, ale cóż jak pech to pech. W weekend małżonek rozpłatał sobie brew wpadając na drzwi. Bez komentarza. Przyszedł na górę, krew mu się po twarzy lała, a ja troskliwa żona w śmiech…Uszkodził się dość porządnie, więc istnieje ryzyko, że zostanie mu konkretna, męska blizna.

Ja zaś wspaniale rozpoczęłam nowy tydzień, mianowicie w pracy parkując wjechałam w wiatę, a dokładniej w taki betonowy bloczek. Nie wiem, jak to zrobiłam, a właściwie wiem i nie mogę wyjść z podziwu nad moją bezdenną głupotą. Rozpętało się chwilowe piekiełko., bo jeden pan wrzeszczał na mnie na żywo, drugi prześladował mnie telefonicznie. Nie było na co czekać, trzeba się było żałośnie rozpłakać i wtedy obaj panowie rozmiękli, wybaczyli a szkody już właściwie usunięte :)

Nie wiem, może powinnam wziąć urlop na ten tydzień, bo taki się nieciekawy zapowiada, chociaż jak widać w domu wcale nie jest bezpieczniej. Już nawet się zaczęłam zastanawiać, czy to nie klątwa tej babci, co tam zmarła. Może to ona popycha mnie na schodach, mężowi zostawia otwarte drzwi, i nawiedza kota, który staje się agresywnym mścicielem i szarpie nasze nogi. hmmm…

Zostaw komentarz więcej...

a w nocy…

przez , 15.mar.2013, w Bez kategorii

godz. po 2.00
„Olaaa”
próbuje ignorować
„Olaaaaa”
idę
„Miałem zły sen, byliśmy w domu i tam był ten zegar, i ja Cię wołałem, ty nie przychodziłaś, a ja byłem w tym zegarze i nie mogłem wyjść”

Hmm…motyw zegara i nawoływań się powtarza.

A i jak jesteśmy sami w domu i każde zajmie się sobą, to co jakiś czas krzyczy: „Olaaaa”, ja: „słucham”, on: „Kocham cię”

czyli sprawdza, czy jestem, czy przypadkiem gdzieś się nie wymknęłam :)

Zostaw komentarz więcej...

rozpacz

przez , 14.mar.2013, w Bez kategorii

Moje dziecko mnie zaciekawia. Znów awanturuje się rano w przedszkolu. Może awanturuje to za duże słowo, ale naprawdę płacze, czepia się moich nóg i zawodzi tak rozpaczliwie, że aż mi się od razu płakać chce. Nie wiem, skąd ten nagły zwrot akcji. Krzywda żadna mu się raczej nie dzieje w przedszkolu, więc skłaniam się do jednej opcji. Rośnie cycuś mamusi. Z jednej strony cudownie, że jest się dla kogoś całym światem, ale z drugiej trochę się o niego martwię. Mam nadzieję, że nie będzie go to hamować w przyszłości.

Z innych kwestii znów poleciałam na schodach, Pan Mąż tym razem zareagować wrzaskiem i porządną zjebką, a ja to już się zupełnie nie przejęłam, szczególnie, że to nie była moja wina, tylko dywanika, który był spełnieniem marzeń Męża i który się odkleił, więc można powiedzieć, że teraz to była wina Męża.
Generalnie ZAWSZE jest wina Męża :)

Niech już idzie wiosna, żebym mogła pobuszować na podwórku!!!

Zostaw komentarz więcej...

nocne wyznanie

przez , 12.mar.2013, w Bez kategorii

Godzina po 1.00 w nocy, Młody woła siku. Jest na pół śpiący, biorę go na ręce…

Olek: „Bardzo kocham ten zegar i bardzo kocham Ciebie, ale nie chcę już żeby on tak cykał”

Zostaw komentarz więcej...

w szponach autodestrukcji

przez , 06.mar.2013, w Bez kategorii

cóż za dramatyczny tytuł.

Moich przygód ciąg dalszy. W poniedziałek goniąc i łapiąc uciekającego z podwórka psa przez przypadek nacisnęłam przycisk na pilocie od bramy, w związku z czym zaczęła się ona zamykać na mnie…W szamotaninie ocknęłam się, że coś miażdży mi biodra. Całe szczęście, że biodra, które mam akurat konkretne, bo gdyby to była ręka albo łydka, to z pewnością nie ostałyby się w całości. oczywiście spanikowana i unieruchomiona nie mogłam odnaleźć guzika zatrzymującego całe ustrojstwo.Mam więc kolejne siniaki, a dopiero co się wykładzina zagoiła :)

Znów biegam po lekarzach. Tym razem z bolącą głową. Kulminacja miała miejsce w niedziele, kiedy to padłam bez ducha aż nawet małżonek się ulitował, mimo że zwykle ignoruje moje jęki. Dotarłam więc do lekarki, który nie bardzo wiedziała, co ze mną zrobić. Popatrzyła na wyniki, zmierzyła ciśnienie, dała skierowanie na rentgen i kazała poszukać neurologa. Tak tak, lekarka kazała mi szukać :) Teraz marzę, żeby to były zatoki, bo generalnie żyję wizją guza, mikrokrwawienia oraz tętniaka i zwyczajnie po mojemu panikuje. Tzn staram się sobie tłumaczyć i uspokajać, ale jak mnie tak ostro poboli, to jestem w stanie się ze strachu rozryczeć :)

A moje dziecko się wczepiło i wczoraj nie chciało mnie puścić na ćwiczenia i wyło, jakaś potrzeba obcowania z matką go naszła :)

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...