drop blog

Archiwum dla: Listopad, 2013

Super zima

przez , 26.lis.2013, w Bez kategorii

20131126-114711.jpg

Wczoraj moje dziecko mnie zszokowalo. Bylismy u dentysty, na pierwszej życiowej próbie plombowania zęba. Niby trochę znam swojego syna i byłam przekonana, ze nie da sobie nic do buzi włożyć. A on jakby nigdy nic, wypytal dentystę co i jak, dokładnie obejrzał wszelkie przybory, wybrał kolor plomby, rach ciach i ząbek gotowy. Spocilam sie jak mysz ze stresu, a na koniec prawie popłakałam.

Mam brak syndromu widza gniazda, jedyne co uszykowane to pusty pokój :) przynajmniej lampy sa :)

Tak mi sie ciepło na sercu zrobiło na widok śniegu. Mojemu mężowi pewnie nieco mniej, szczególnie ze przed nim perspektywa wieczornego powrotu do domu.

Zostaw komentarz więcej...

.

przez , 26.lis.2013, w Bez kategorii

Dobra, dzień wczorajszy wymazuje z kalendarza, mimo ze data zacna :) z pewnych przyczyn Młodego z przedszkola odbierał tatuś, którego Olek naciągnął w sklepie na wszystkie te rzeczy, których ja nie chciałam mu kupić. Biedny R. tylko rozłożył ręce i stwierdzil, ze on mu nie umie odmówić… Bez komentarza :) jestem ciekawa, co moj małżonek zrobi idąc do sklepu z dwójka swoich dzieci. Bankrut jak nic.

Co do Mlodocianej. Była mierzona z każdej strony ostatnio. Wazy ok. 1600 g i ma nieziemskie pucki, to po mamie z cała pewnością. Ale co lepsze ze zdjeć wynika, ze jest wyposażona w namiętne usta, to już raczej po ojcu. Chociaż tak na marginesie juz zapowiedziałem małżonkowi, ze w ramach nagrody za wszelkie cierpienia powiększe sobie górna wargę :) moj organizm w dalszym ciagu marnotrawi magnez, którego mam przyjmować już 8 tabletek na dobę.

Dobra spadam

Zostaw komentarz więcej...

.

przez , 19.lis.2013, w Bez kategorii

Uważam,ze poranne mdłości w trzecim trymestrze to jakaś okrutna pomyłka. Wstaje, jem śniadanie, ogarniam Młodego i zaprowadzam go do przedszkola, a potem właśnie nadchodzi to ble.zaraz będę zwalczać to ble jogą. Nie przepadam za jogą, ale nie mam dziś zdrowia na nic bardziej wymagającego. Przez cały dzień spokojnie sobie funkcjonuje, a wieczorami zamieniam sie dosłownie w fokę. I pomyśleć, ze mój szalony maz zapowiada kolejne dziecko za 10 lat. No chyba ze sam je urodzi, bo ja to sie raczej nie zdecyduje :)

Tato przywiózł mi wiśnie w syropie, są tak pyszne, ze oszczędzam je i dodaje tylko do herbaty, ale to i tak chyba nienajlepszy pomysł dla ciężarnej. Każda łyżeczka wiśni, to zapowiedź kolejnych wyrzeczeń pózniej. Jutro lekarz.

Prince jest boski, ciekawe czy naprawdę wyciął sobie zebra :)

Zostaw komentarz więcej...

.

przez , 14.lis.2013, w Bez kategorii

Zapomniałam napisać, że od jakiegos czasu szukalismy sportowego popoludniowego zajecia dla Mlodego. Byla próba z piłka nożną, ale brak zainteresowania tematem nastapil wręcz sprzeciw. Teraz sprobowalismy z koszykowka i jest zachwyt. Do tego stopnia, ze stwierdził ze raz w tygodniu to dla
niego za mało i chce dwa razy :) dobre dziecko!
Teraz caly czas powtarza ” a trener powiedzial…”

Zostaw komentarz więcej...

Doktorowa :)

przez , 14.lis.2013, w Bez kategorii

Wczoraj miała miejsce wielkopomna chwila tj. moj małżonek obronił doktorat. Do ostatniej chwili nie wiedziałam, czy będzie mi dane przy tym być, bo nie mógł sie zdecydować czy moja obecność sprawi mu przyjemność czy jeszcze bardziej go zestresuje. W końcu stwierdził, ze ciężarna żona na sali raczej przyniesie szczęście. Stawiłam sie wiec i pierwszy raz od tych siedmiu lat w bardziej szczegółowo dowiedziałam sie, czym właściwie zajmuje sie mój maź.z uwaga wysłuchałam prezentacji, nawet trochę zrozumiałam. Potem były recenzje, pytania i inne tego typu bleblaki :) R. nastawil mnie na jakaś totalna rzeź niewiniątek, mieli go tam niemalże masakrowac. Nic takiego nie miało miejsca, poradził sobie super. A na koniec odbierałam gratulacje od szanownych profesorów. Wczoraj rozmawialiśmy i uświadomiłam sobie, ze ten doktorat trwał cały nasz dotychczasowy związek. Zawsze gdzieś tam z tylu czail sie jak zmora, zawsze była jakaś presja. Fajnie, ze to juz koniec. Jestem bardzo bardzo dumna, ze mimo tylu obowiązków, pracy, nas, udało mu sie i to nie tak, ze po lebkach, ze ledwo ledwo, tylko po prostu napisał bardzo dobry doktorat. I obronił cha cha :)

Moje brzuchowe dziecko na ostatniej wizycie skierowane było nogami w dół, po jakimś czasie zmieniło położenie na głowa w dół i to było zdecydowanie przyjemniejsze, pomijając utrudnione oddychanie. Niestety przedwczoraj znów fiknelo i kopie mnie w pęcherz, ja nie wiem, co za brak subordynacji no.

Zostaw komentarz więcej...

Dr

przez , 08.lis.2013, w Bez kategorii

Na fali doktoratu pana męża…
Ja(do Olka):Misiu, kim chciałbyś być jak dorośniesz?

Olek: Nikim, jak tatuś…

:)

Zostaw komentarz więcej...

.

przez , 06.lis.2013, w Bez kategorii

Po remontach. Wszystko się udało, doszliśmy do zgody w kwestiach kolorystycznych itp. Naprawdę bez żalu pożegnałam się z panami remontującymi, którzy co prawda sympatyczni byli, ale wiadomo ze wszelkie przeróbki człowiekowi się odbijają czkawką. Aleksander był wczoraj na swoim pierwszym koszykarskim treningu, wytrwał dzielnie do końca i nawet stwierdził, że na następny tez chce iść. Młode w brzuchu ma chyba coraz mniej miejsca, bo zamiast kopniaków są takie ruchy jak w obcym. Co gorsza największa aktywność jest w nocy i jak się przytulam do małżonka, on też ich doświadcza :)Rano mam dużo energii, ale po 19.00 zaczynam się toczyć, wstaję i siadam z trudem. Czas zaczyna lecieć coraz szybciej, więc niebawem wyklucie, potem szybki krótki macierzyński i po wszystkim :) Tak staram sie to sobie układać w głowie…

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...