drop blog

Archiwum dla: Styczeń, 2014

Zniżka

przez , 30.sty.2014, w Bez kategorii

A dziś pani w laboratorium nie wzięła ode mnie pieniędzy za badanie moczu… Bardzo sie lubimy i stwierdziła ze mi postawi, bo juz sie tyle w tej ciazy nachodze.

A poza tym to ludzie mnie stresują…

Zostaw komentarz więcej...

nie, wciąż jeszcze nie

przez , 29.sty.2014, w Bez kategorii

Dziś mój termin. Tak. Czy urodziłam? Wciąż jeszcze nie. Powinnam to sobie nagrać na telefonie i napisać na czole, żeby już nikt mnie o to nie pytał, bo za każdym razem mam ochotę się rozpłakać.

W zimowej kurtce ( tak, wciąż jeszcze dopinam sie w swoją starą zimową kurtkę) wyglądam jak serdel i za każdym razem jak się poruszę, czuję obawę, że zaraz pęknie. Do auta wsiadam na wdechu i żadne skłony ani przysiady nie są wskazane. Także córko, jeśli mnie słyszysz weź proszę pod uwagę, że matka się zaraz nie dopnie, albo strzeli, a nie opłaca się jej kupować nowej kurtki, a piździ.
Młoda ma czas do 6. tego dnia mam się stawić w szpitalu, jeśli nie postanowi opuścić swego wygodnego lokum. Wszyscy już są znudzeni moją ciążą. Obsesyjnie myję głowę i staram się niczego nie planować, bo przecież mogę urodzić!!! Małżonek stara się mnie wspierać, ale i on ma dosyć, szczególnie że najmilsza dla niego jestem, kiedy śpię, a tak to raczej warczę i stękam. Wychodząc z domu przylepiam sobie do twarzy sztuczny uśmiech, a w środku mam ochotę się rozryczeć. Szczególnie w tej ugniatającej mnie kurtce :) Staram się być dzielna, no w końcu przecież musi się urodzić, prawda?! No to tylko kwestia dni…

Zostaw komentarz więcej...

.

przez , 27.sty.2014, w Bez kategorii

Spoko, oglądam Porodówke i naprawdę nie mogę wyjść z podziwu. Dlaczego tym kobietom nie przeszkadza kiedy wszyscy znajomi królika zaglądają im w krocze, z którego wystaje główka dziecka…

Zostaw komentarz więcej...

Miłość

przez , 24.sty.2014, w Bez kategorii

Jak mnie kocha moje dziecko? Prócz standardowego „kocham cię najmocniej na świecie” mamy jeszcze:

„Kocham cię aż do Chin”
„Kocham cię do stu stu”
„Kocham cię do stu złotych”
„Kocham cie do bankomatu”

I ostatnie moje ulubione „Kocham cię aż do świń”
Moje dziecko jest niezwykle twórcze jeżeli chodzi o wyznawanie uczuć matce. Dowody uwielbienia dostaje na każdym kroku. Nie przejdzie obojętnie obok żadnej stokrotki, zawsze jest „kwiatek dla Oli”,wszystkim sie ze mną podzieli, odda ostatni przysmak.

Zostaw komentarz więcej...

Laboratorium

przez , 23.sty.2014, w Bez kategorii

Byłam dziś w laboratorium, mam nadzieje ze po raz ostatni. Oczywiście jakiś dziki tłum sie zebrał wiec miałam numer 40.pani recepcjonistka sie nade mną ulitowala i puściła mnie bez kolejki. Zdarzyło mi sie to pierwszy raz w tej ciazy, prędzej to ja przepuszczalam staruszki i kobiety z dziećmi. Zobaczyłam w oczach ludu zadze mordu, ale starałam sie nie zwracać na nią uwagi.
Teraz, kiedy do kogoś dzwonię pierwsze co słyszę to pytanie czy urodziłam, w wersji mojej matki „czy rodzisz juz?” Bo mama ma dyżur jak Rafał jest w pracy. Swoją droga taka mądra, a teraz juz pół godziny nie odbiera ani nie oddzwania , to mogłabym sobie urodzić w domowym brodziku :)

Zwiastunow porodu brak, towarzysza mi tylko bóle wszystkiego juz ;)
Idę obejrzeć nagrany odcinek nowych chirurgów i pobujac sie na piłce. A w ogóle wydaje mi sie, ze obniżył mi sie brzuch delikatnie. Niestety wydaje sie tak jedynie mnie , wiec jest duża szansa ze to jedynie siła autosugestii :)

Zostaw komentarz więcej...

Laboratorium

przez , 23.sty.2014, w Bez kategorii

Byłam dziś w laboratorium, mam nadzieje ze po raz ostatni. Oczywiście jakiś dziki tłum sie zebrał wiec miałam numer 40.pani recepcjonistka sie nade mną ulitowala i puściła mnie bez kolejki. Zdarzyło mi sie to pierwszy raz w tej ciazy, prędzej to ja przepuszczalam staruszki i kobiety z dziećmi. Zobaczyłam w oczach ludu zadze mordu, ale starałam sie nie zwracać na nią uwagi.
Teraz, kiedy do kogoś dzwonię pierwsze co słyszę to pytanie czy urodziłam, w wersji mojej matki „czy rodzisz juz?” Bo mama ma dyżur jak Rafał jest w pracy. Swoją droga taka mądra, a teraz juz pół godziny nie odbiera ani nie oddzwania , to mogłabym sobie urodzić w domowym brodziku :)

Zwiastunow porodu brak, towarzysza mi tylko bóle wszystkiego juz ;)
Idę obejrzeć nagrany odcinek nowych chirurgów i pobujac sie na piłce. A w ogóle wydaje mi sie, ze obniżył mi sie brzuch delikatnie. Niestety wydaje sie tak jedynie mnie , wiec jest duża szansa ze to jedynie siła autosugestii :)

Zostaw komentarz więcej...

nienormalne

przez , 21.sty.2014, w Bez kategorii

Już nie mogłam się doczekać, aż Młody pójdzie do przedszkola. Zawlokłam go wczoraj do kontroli, czy na pewno może. Rano zawiozłam. I co? I jest mi smutno, bo go nie ma. Jestem beznadziejna naprawdę.

Wczorajsza wizyta była do niczego, bo nie dowiedziałam się niczego poza tym, że moja córka nie zamierza póki co opuścić swego lokum. Jakoś nie brałam pod uwagę, że może się urodzić w lutym. W ogóle czasem jak sobie wbiję coś do głowy, to po jakimś czasie mocno zaczynam w to wierzyć. Teraz trudno mi samą siebie przekonać, że ona się nie urodzi przed terminem. Jak to? Przecież ja już wszystko zaplanowałam, a ona miała być koziorożcem, bo tak wynika z numerologii :) No koziorożcem nie będzie to już pewne, ale pan doktor podsunął mi kilka opcji przyspieszenia akcji, więc może chociaż w okolicy terminu się pojawi na świecie, bo jestem już umęczona i znudzona jak mops. Siedzenie w domu ciurkiem nie jest tym, co tygrysy lubią najbardziej.
Obejrzałam baby bluesa i zakończenie mnie przygniotło. Zapragnęłam bardzo przytulić mojego synka.

Idę pokręcić tyłkiem na piłce. Śnieg pada, jezu zima się zaczyna, a ja się w żadną kurtkę nie dopinam. Jakby to pani wicepremier powiedziała: „Sorry, taki mamy klimat”. Sorry, lepiej się rodzi wczesnym latem :)

Zostaw komentarz więcej...

.

przez , 20.sty.2014, w Bez kategorii

Dzisiejsza noc to jakieś nieporozumienie było.w ciazy z Olkiem spałam w kółko, dobrze i mocno. Miałam wiec szanse nabrać nieco sił na to, co mnie czekało, zgromadzić odpowiednie zapasy snu na dziwne i nieustabilizowane życie noworodka. Teraz nie śpię prawie wcale, w dodatku nie mogę spać w dzień. Jestem permanentnie niewyspana i naprawdę nie mam pojęcia, jak sobie poradzę ze wszystkim. Dopadaja mnie jakieś życiowe zwątpienia zupełnie , jakbym miała być jedyna kobieta na ziemi z dwójka dzieci :) za to moja druga połowa czyli maz jest nastawiony super optymistycznie. Twierdzi, ze on bardzo czeka, ze właściwie doczekać sie nie moze, ze czuje sie w 100% gotów! ze tym razem to jest świadoma decyzja, świadome oczekiwanie i mam sie niczym nie martwić, bo to jest piękne.

Jadę dziś do mojego doktora na jakaś barbarzyńska godzinę 20.40 i mam nadzieje, ze po powrocie zasnę. A moze wskoczenie na samolot a pan doktor krzyknie „pani Aleksandro ma pani 5 cm rozwarcia!rodzimy” takie rzeczy naprawdę sie zdarzają, ale jakoś nie mnie :) na moja propozycje przyspieszenia porodu poprzez masaż sutków maz zareagował nerwowo i wcale go nie przekonywalo nawet to, ze ja je sobie sama chciałam masować.

A w ogóle nie pisałam tu nigdy o moim lekarzu. Z niego to jest naprawdę dobry egzemplarz. Olka prowadził mi pan doktor z Wrocławia i byłam bardzo bardzo zadowolona, miał zdroworozsądkowe podejście do ciężarnych, był śmieszny, kochany i pomocny w kryzysowych sytuacjach, ale stwiedzilam, ze nie będzie mi sie chciało jeździć do Wrocławia zima, po nocach na wizyty i potrzebuje kogoś bliżej. Jak sie okazało intuicja mnie nie myliła, gdyż ponoć pan doktor jakieś dwa miesiące temu miał migotaniem przedsionkow wyprowadzony z równowagi przez jakieś oporne pacjentki. Potem miałam podejście tutaj na miejscu, ale oni nie sa na moje nerwy. Maja lightowe podejście do życia,ma ja to jednak wole sie pomartwic na zapas. Moja przyjaciółka skierowała mnie wiec do swojego lekarza, który jak sie okazuje martwi sie nawet bardziej niż ja i wszyscy inni lekarze razem wzięci. Plus jest jednak taki, ze zawsze wiel co w danej sytuacji robić, jak zadziałać, jak pomoc. Wnikliwie studiuje wyniki badań. Właściwie zagielam go tylko raz pytanie o kulki gejszy, ale nie przeszedł na tym obojętnie tylko postanowił sie dokształcić w tym zakresie. :)

Zostaw komentarz więcej...

.

przez , 17.sty.2014, w Bez kategorii

Dobra, prawda jest taka, że mam dziś ogromnego wprost doła :( :( :(

Zostaw komentarz więcej...

?

przez , 17.sty.2014, w Bez kategorii

Z pozytywnych kwestii-udało mi się wczoraj nie obrzezać… ;)udało mi się to nawet bez pomocy męża, chociaż muszę przyznać, że był gotów interweniować.
W dalszym ciagu jestem w ciazy. Brak jakichkolwiek symptomów zbliżającego sie rozwiązania wiec może weźmie mnie nagle, jak ostatnio. Ospiarz dalej w domu aczkolwiek od poniedziałku ma zacząć ucżeszczac do placówki przedszkolnej, w której nie był od miesiąca. Nietrudno wiec odgadnąć jego obecne nastawienie pt. ” ja chcę być tylko z tobą”. Wciąż tez czeka na towarzyszkę w postaci siostry. Muszę przyznać ze przestałam sie martwić reakcją Młodego, za to zaczęłam kotem, który ostatnio oszalał. To że wiecznie na mnie skacze z kłami i pazurami nie odbiega tak bardzo od normy, ale niestety zaczął przejawiać tez gorsze skłonności. Raz położył mi sie brzuchem na brzuch i Młoda go kopnęła-uszy po sobie, wściekła mina i oczy poczerniale. Hmm no dobra obcy w brzuchu mu sie nie spodobał, ale najgorsze że wyniósł sie z sypialni i teraz śpi z Olkiem. W dodatku znów zaczął sie obzerac i kraść. Naprawdę przy kocie nasz pies wydaje sie nieskomplikowanym półgłówkiem. Poważnie zaczynam sie zastanawiam, który z członków rodziny zaskoczy mnie negatywnie w nowej sytuacji. Poza podejrzeniem jest Mąż, ale z nim tez nie wiadomo czy słusznie.

W związku z poniedziałkowa wizyta u lekarza,zmuszona byłam dziś rano pobrać próbkę moczu. Niewiem, jak ale pobrałam krople 3 i dałam sobie spokój. Przez brzuch nic nie widzę. Trudno mocz z zeszłego tygodnia tzn wyniki musza wystarczyć, bo kolejna próbę podejmę chyba po pozbyciu sie nadbagażu.

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...