drop blog

Archiwum dla: Maj, 2014

Milosc

przez , 22.maj.2014, w Bez kategorii

image

Tak wlasnie spoglada na mnie czule moje dziecie. Widac, ze kocha :) przynajmniej moj biust :)

Zostaw komentarz więcej...

jak dobrze

przez , 21.maj.2014, w Bez kategorii

 

Nie wiem, z jakiej okazji, ale moja dziewczynka postanowiła mi dziś zrobić prezent i nie jadła w nocy od 23.30 do 5.00, co przy ostatnim systemie 1,5 godzinnym było naprawdę błogosławieństwem. W dzień też staram się żeby wcinała jak najczęsciej, żeby to jakoś hulało. W ogóle ostatnio jakby pogodziłam się z moją laktacją, mimo że warunki nie sprzyjają i jedzenie jest w kółko. Nawet rozważam, czy nie karmić po powrocie do pracy tzn w godzinach po pracy…ale to wyjdzie w praniu, a tak naprawdę to podoba mi się, że mogę sobie bezkarnie jeść słodkie, a jak skończę karmienie, to będę musiała się z nim pożegnać z wielkim żalem.

Ostatnio mam wrażenie, że jakoś nam się to wszystko poukładało i ustabilizowało. Młoda już fajna, zabawowa i skacząca (naprawdę jest wielce ruchliwa, najbardziej mi się podoba jak leżąc na plecach podnosi dupkę i w ten sposób migruje po podłożu:)), jakby mniej wrzeszcząca, szczególnie wieczorami jest ulga, bo nie wydziera się tak jak przez pierwsze trzy miesiące. Olek to już w ogóle jest inna bajka. Chłopczur mi się zrobił duży. Wraca z przedszkola, trzaska drzwiami od swojego pokoju i się bawi. Bardzo mi to przypomina, kiedy ja byłam mała, też lubiłam się tak odizolować, pobyć sama, pogadać do siebie…

Różne miałam przemyślenia, szczególnie na początku ciąży z Polą i zaraz po jej urodzeniu….czy to był dobry pomysł, że się zdecydowaliśmy na drugie dziecko, że to rewolucja, że wszystko staje na głowie, że sobie nie poradzę. Jak Młoda się pojawiła, naprawdę miałam takie momenty doła, że myślałam, że ich wszystkich zostawię i ucieknę. Normalnie miałam ochotę wsiąść do auta, włączyć radio i po prostu jechać, że zabiję małżonka, bo przecież wszystko robi nie tak, Młody specjalnie jest upierdliwy i za głośny, a najmniejsza to już w ogóle dramat. Teraz też się czasem zdarzy kryzysowa chwila, że tam sobie mamroczę pod nosem przekleństwa, albo się wydzieram bez sensu, czy czepiam, ale jest dużo lepiej. W każdym razie przechodząc do sedna, po przetrwaniu początków, jestem pewna że to super, że podjęliśmy taką decyzję, bo nie było na co czekać i mam swoją większą już rodzinę i perspektywę wieku średniego z dużymi już dziećmi, wyjazdami tropikalnymi jedynie w towarzystwie małżonka i braku presji, że Olek pozostanie jedynakiem. I tylko czasem tak siedzimy Pola się przytula, patrzymy jak szybko rośnie i Pan Mąż mówi: „Myślisz, że to nasze ostatnie dziecko? Może jeszcze jedno za 10 lat? Ty chyba jesteś stworzona do rodzenia dzieci (?!)” i szybko muszę mu przypominać o tych tropikach i ustawiać do pionu. Zawsze chciałam więcej niż jedno, ale nie myślałam o mini przedszkolu :)

 

Zostaw komentarz więcej...

przychodnia

przez , 20.maj.2014, w Bez kategorii

 

Okazało się, że jestem wyrodną matką polką i zapomniałam o szczepieniu Pyzy. Tzn wryła mi się data czerwcowa. Pół nocy nie spałam po odkryciu tego faktu a rano popędziłam jak szalona się szczepić. Młoda miała dziś łaskawie dobry humor, wiadomo ciepło, nie trzeba było na siebie ubierać dodatkowych warstw. Leciała jak książe Jerzy bez czapki. Lubię z nią chodzić do przychodni. Najpierw jest szczęście położnych i lekarki, że jest tylko na piersi ( to akurat już mogłoby się zmienić, bo obawiam się, że jak wrócę do pracy, Pola będzie musiała zacząć jeść  schabowego, żeby nie umrzeć z głodu, a za cholerę  nie chce jeść z butelki), potem gdy szłam do kasy zapłacić sto razy się zatrzymywałam, podczas gdy Młoda była miziana, a dwie Panie w kasie piszczały, jakie ma cudowne włosy ( a raczej ich resztkę, bo pozostałą część się wytarła) i dlaczego nie ma na nich kokardy ?! :) Dziś Pola była naprawdę łaskawa dla zachwyconych tłumów i pogodnie z lekkim uśmiechem pozdrawiała ich niczym papież na placu św. Piotra.

 

Szczepionkę również przyjęła względnie dobrze, rycząc jedynie przez chwilę. a po spacerze nawet umożliwiła mi zamarynowanie żeberek na obiad oraz obranie mini młodych ziemniaków. Czuję wdzięczność za okazaną łaskę… :)

Zostaw komentarz więcej...

gr

przez , 14.maj.2014, w Bez kategorii

Dziś jest dzień mojej prywatnej wkurwicy. Oczywiście w nocy ani chwili snu prawie, końcowa pobudka 6.40. Nie mogę zrobić nic. Dosłownie nic. Odkurzałam i myłam podłogę przy akompaniamencie nieziemskiego wycia. Teraz ululałam postawiłam wózek na tarasie. Jak na złość dziś strzelają na strzelnicy. Poszłam na górę, myslę, posprzątam garderobę, bo już jest masakra najgorsza z możliwych. Wycie. Zostawiłam to, schodzę, myślę „Dobra, poksięguję trochę, zamknę miesiąc”. Włączam program. Wycie. Myślę, dobra zjem śniadanie. Nawet nie otworzyłam lodówki. Wycie. Hmm…Dobra, to tylko posiedzę i poczytam pudelka.

 

Zostaw komentarz więcej...

\ tekst

przez , 09.maj.2014, w Bez kategorii

 

Miałam pisać notkę o tym, jak mnie Pyza znowu wykończyła w nocy. Jednak stwierdziłam, że w tym momencie to mało istotne i wolę napisać o tym, jak się do mnie przez sen przytula. Z rozpaczy o 4.00 rano wzięłam ją do siebie, odsunęłam się na bezpieczną odległość i przyjęłam bardzo niewygodną pozycję, żeby jej gdzieś w nocy nie uszkodzić, a ona i tak we śnie instynktownie wędrowała do mnie  i co ja odsuwałam, ona za chwilę znów znajdowała się przy mnie i dotykała moich pleców.

Dziwny to okres…Żyjemy sobie, normalnie funkcjonujemy, a tymczasem nasi bliscy teraz przeżywają bardzo trudne chwile. Myślę o tym niemal ciągle. Mi jest ciężko, nie chce wiedzieć nawet, co oni czują. Dziękuję bardzo za to, co mam, z drugiej strony buntuję się, dlaczego to właśnie ich spotyka i gorąco wierzę w to, że nie będzie źle.

 

Zostaw komentarz więcej...

.

przez , 06.maj.2014, w Bez kategorii



No więc Młoda się zepsuła . Może inaczej…w dzień się poprawiła, w nocy zepsuła. Naprawdę jestem niewyspana i chodzę jak zombie. Ona ciągle chce jeść!!! Oczywiście poszła w ruch butla, ale szału nie ma, bo wypije sobie parę łyków i starczy. Ja pierdzielę, wszędzie straszą  że podawanie butli to najprostsza droga do końca karmienia, a moje dziecko nie chce pić z butelki, mimo że wygodniej. Kurde zawsze wiatr w oczy :)

Ponadto mamy już za sobą pierwszy shopping. Musiałam się zebrać, bo miała pochowane zasoby a chodziłam jak dresiarz. Zabrałyśmy się więc mama, Pyza i ja. I ku mojemu zdziwieniu Młoda zachowywała się bardzo przyzwoicie. Jestem z niej zadowolona. Gorzej z moją etatową Mery Poppins. Zostawiłam matkę z małą na minutę, żeby pójść do toalety, wracam Mała nie śpi. Hmm…a mama zdziwiona, bo przecież dlaczego się obudziła, skoro tylko delikatnie wózkiem wjechała w ścianę…no doprawdy dziwne to dziecko :)

Idę budzić syna do szkoły, bo ten mały potwór już nie śpi.

Zostaw komentarz więcej...

:)

przez , 04.maj.2014, w Bez kategorii

 

Jedziemy samochodem z małżonkiem i dzieciakami. Młode siedzą cicho, a my rozmawiamy o dupie maryni.

Wyrwane z kontekstu…

R.: No ja już się wtedy całowałem.

Ja: To ile ty miałeś lat jak się zacząłeś całować?

R.: No a ja wiem, no tak z dziewczynkami za jakimiś garażami, to miałem z 12 lat.

Ja: i z językiem?

R.: No raczej, że z językiem

Ja: fuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!

 

tymczasem z tylnej kanapy…

Olek: Ale dlaczego fuuu, Ola?

 

Hm… istnieje duże prawdopodobieństwo, że syn uda się w ślady ojca. Można nawet stwierdzić, że starego zdeklasował, bo pierwszą dziewczynę już miał.

 

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...