drop blog

Archiwum dla: Lipiec, 2014

zmiany

przez , 16.lip.2014, w Bez kategorii

 

Ja na szybko, bo oczywiście brak czasu. Kwestia butelki została rozwiązana z dnia na dzień. Tzn rano zadzwoniłam z wielkim płaczem do mamy, że Pola nie chce pic  z butli, zrobiłam jej kolejną na próbę, a ona po prostu ją zjadła. Hmmm…Mało tego, nawet chyba ją polubiła, więc teraz karmimy głównie w nocy cyckiem.

Oczywiście przypłaciłam to, jakimś drobnym rozstrojem nerwowym przedwczoraj.

Coraz bliżej do września, mam w związku z tym trochę obaw co do moich dzieci, chociaż jak znam życie, problemy z przystosowaniem się będę miała pewnie głównie ja.

Mama już jedną nogą wyprowadzona, już drugi raz zatem tracę dom rodzinnym i to jest trochę dziwna świadomość, ale myślę, że akurat te zmiany wyjdą na lepsze.

Wakacje płyną, wyjazd nad morze nas niestety ominął, ale nic to już kombinujemy kolejne atrakcje.

 

Aleksander odkrył nowe interesujące słowo, mianowicie ni z gruszki wyskakuje: „ciota, ciota”. Mały homofob bez świadomości homofobii :)

Z nowych umiejętności Poli, poza butlą rzecz jasna, jest intensywne przemieszczanie się, pełzanie, spanie na brzuchu, próby wstawania oraz siadania. Zębów póki co niestety wciąż brak.

A małżonkowi też się układa i ambitne wizje się przed nim roztaczają.

Zostaw komentarz więcej...

przez , 06.lip.2014, w Bez kategorii

Nowy Lenny Kravitz po prostu powala. Słuchamy na okrągło…

Zaczynam wierzyć w to, że intensywnie o czymś myśląc sprawiamy, że to do nas przychodzi. Pola ma ospę :) Przestaję już wierzyć, że ten temat mnie kiedykolwiek opuści, a mama się ze mnie śmieję, że niedługo zacznę przeczesywać futerko zwierzakom w poszukiwaniu krost. Co dziwne Młoda nie miała bezpośredniego kontaktu z nikim chorym,a ma. U mnie póki co cisza, wiec mysle, że szczepionka działa. Swoją drogą chyba coś mnie tknęło z tą szczepionką, bo tak panicznie się na nią rzuciłam, że podświadomie musiałam coś przeczuwać :)

 

No ale trzeba przyznać, że to podejrzane. Mam obsesję na punkcie ospy, całą ciążę płakałam, żeby tylko Olek nie złapał i pod koniec rzeczywiście zachorował, potem moje wycieczki po szpitalach, po pięciu miesiącach od immunoglobuliny szczepienie i bach przed wyjazdem na wakacje chora Pola.

Nie będę się żegnała z tym tematem, bo czuję że jeszcze o nim napiszę.

 

Ale Lenny  i tak jest cudowny.

Zostaw komentarz więcej...

c.d.

przez , 01.lip.2014, w Bez kategorii

 

Wakacje się zaczęły, mam rodzinę w komplecie na miejscu, co ma swoje dobre strony i złe.

Mojej walki o butelkę ciąg dalszy. Testuje różne smoczki, mleka, pozycje itp. i nic. Pola po prostu nie preferuje, a ja pomału zaczynam tracić nadzieję. Pan mąż powinien się bardziej zaangażować i ja ta butlą karmić, ale w tej kwestii jest zupełnie mało przydatny, bo ma jeszcze mniej cierpliwości niż ja. Już nawet moja matka stwierdziła, że będzie przyjeżdżać i ją uczyć, ale niestety okulała :)

Z perspektywy czasu i tego że prowadziłam każde z dzieci w inny sposób, obiektywnie doszłam do wniosku, że dzieci na butli wychowuje się łatwiej. Mam wrażenie, że są spokojniejsze, ładniej i dłużej śpią, mamy są zrelaksowane, mają czas dla siebie, w ogóle mogą zrobić coś dla siebie, w nocy śpią, a nie tak jak ja dziś w nocy obudziłam się w dziwnej pozycji przykryta pieluszką, z wywalonymi cyckami i nie mogłam sobie przypomnieć, kiedy karmiłam i ile. Mamy butelkowe każdy może wyręczyć. Plusem jest też ustalony na sztywno plan dnia, co ja osobiście uwielbiam. Każdy wie, co gdzie jak i kiedy. A na cycku dzień to trochę szarpanina. Wieczne sprawdzanie czy głodne czy nie, czy chce pić czy nie. Zaraz by mnie tu wielbicielki karmienia piersią zlinczowały, ale tak się zastanawiam, czym mnie Bóg za te poświęcenia wynagrodzi? Cudowną odpornością i brakiem chorób u mojego dziecka? Wybitną inteligencją Poli? Teraz jestem już na etapie, że chcę ją odstawić i to jest bardzo frustrujące,że nie mogę sobie zrobić tego w tydzień. Naprawdę kobiety, które z jakiś przyczyn nie mogły karmić, nie miały pokarmu i dręczą je z tego powodu jakieś wyrzuty sumienia, powinny wrzucić na luz, popatrzeć na swoje spokojne, grzeczne, objedzone dzieci i przestać się przejmować.

 

No już dobra, za dwa miesiące wracam do pracy, zapowiada się, że będzie pracowicie, więc może smęty dotyczące macierzyństwa się skończą :)

 

p.s. muzyczka naprawdę bardzo adekwatna do wpisu :) ja tutaj się wypruwam odnośnie karmienia, a tam w głowie kołacze mi się coś zupełnie innego  :)

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...