drop blog

Archiwum dla: Kwiecień, 2015

.

przez , 29.kwi.2015, w Bez kategorii

 

Przede nami długi weekend, który w tym roku jest krótki.

Poprzedni spędziliśmy w Karpaczu,gdzie dzieci spędzały czas mocząc się na basenach. Doszłam do wniosku, że jeszcze przez najbliższe dwa lata jakiekolwiek wyjazdy powinny być anulowane albo skrócone. Największym problemem jest chyba to,że każdy z nas lubi spędzać czas inaczej, że rozrywka dla każdego  znaczy co innego. Niestety. Właściwie moglibyśmy spędzać wczasy osobno :)

Cały dzień w pracy, między jej wykonywaniem, myślę o tym, co chciałabym napisać.  W związku z tym, że w większości nie są to miłe rzeczy ( i to na wielu płaszczyznach i w kontaktach z wieloma osobami), postanowiłam je kulturalnie przemilczeć i zachować dla siebie. Przemiędlę i mi przejdzie.

 

Dziś kiedy wstałam rano, Pyza jeszcze drzemała na mojej poduszce ( tak, od kilku tygodni około 1szej w nocy, moja poduszka przestaje należeć do mnie i bez słowa sprzeciwu oddaje ją mojej małej królowej, a zamian mogę wtulać się w jej słodko pachnący karczek). Zrobiłam zapory z kołder, kocy itp żeby nie spadła i poszłam robić makijaż. Jakie było moje zdziwienie kiedy po chwili usłyszałam małe stópki,po czym drzwi się uchyliły i do łazienki wkroczyła ona przecierając i mrużąc oczy.  Zapory zostały sforsowane a mały człowiek przyszedł się przytulić.

Zostaw komentarz więcej...

z okazji…

przez , 21.kwi.2015, w Bez kategorii

Pomyślałam, że z okazji urodzin może warto byłoby coś napisać. Urodziny spędziłam wczoraj na szkoleniu, które okazało się średnio interesujące, a na lunch podano schabowego, którego nie jem. W drodze do Wrocławia mocno zachciało mi się siku ( generalnie mi się zawsze chce siku :)), ale stwierdziłam, że dojadę. Niestety korki zaskoczyły mnie tak mocno, że  jednak w centrum miasta musiałam rozejrzeć się za stacją benzynową. Mój pęcherz  zdecydował, że nie dojadę. Wskoczyłam więc z obłędem w oczach na jakieś bp, a tam jeden klop w dodatku zajęty. Naprawdę miałam już mocne, bolesne parcie. Wkrótce okazało się (a właściwie usłyszało), że parci miał również pan zajmujący toaletę. Lekko spanikowałam pod tym kibelkiem, bo musiałam słuchać, jak wierci się na desce klozetowej i sapie. Załamana, stwierdziałam, że nie przeżyję tego, no nie dam rady wejść tam po nim i zrobić siku, pośród tych jego świeżych bakterii kałowych…No i na ostatnich nogach udałam się do kasy, gdzie ze łzami w oczach przekonałam obsługę, żeby mnie wpuściła do swojej toalety służbowej na zapleczu, bo ” mi się baaaardzo bardzo chce siusiu, a ten pan robi kupę i jeszcze długo nie wyjdzie” no i się udało.

 

Po powrocie do domu, rodzina przywitała mnie życzeniami, kwiatami dużymi od dużego i małymi od małego oraz tortillą z warzywami zamówioną w ramach urodzinowego obiadu :)

A później, kiedy dzień dobiegał końca i myślałam ,że nic już się nie wydarzy wpadli nasi przyjaciele z tortem wybuchowym, wrzaskami i sto lat na ustach, przez co Pola oczywiście również zaczęła wrzeszczeć, ale to było super miłe.

Niestety po dawnym entuzjazmie dotyczącym urodzin nie zostało we mnie ani śladu. Uzmysławiam sobie po prostu, że się starzeje, że teraz to już będzie tylko coraz gorzej itp :)

Ostatni raz mam dwójkę z przodu, za rok 30. Myśl podsumowująca ten rok jest bardzo optymistyczna: mam fajną rodzinę, życie płynie w miarę spokojnie. Z okazji urodzin mam tylko jedno życzenie: żebyśmy wszyscy byli zdrowi, reszta może zostać bez zmian.

 

A mój tato znów zapomniał o moich urodzinach, ale jak to R. stwierdził „jemu się wybacza”. W sumie, to są takie lata, że tacie się przypomni o moich urodzinach i wtedy to jest dopiero wielka i miła niespodzianka :)

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...