drop blog

Archiwum dla: Wrzesień, 2015

życie z myszą

przez , 22.wrz.2015, w Bez kategorii

 

 

W tym roku po raz pierwszy w naszym domu pojawiła się mysz żywa, gdyż martwe od czasu do czasu bywały za sprawą kota Pompona. Odkrycia jej dokonałam osobiście i stanęłam z nią oko w oko, kiedy buszowała w mojej szafce pod piekarnikiem. Bardziej jednak zdenerwowało mnie odkrycie, że inną szufladę potraktowała jako wychodek… Szybko zainstalowaliśmy różne łapki, gdyż na kota nie ma co liczyć w tym względzie. Okazało się, że wybór w tym temacie jest dość duży od drewnianych przez metalowe aż po plastikowe. Kupiłam wszystkie, Ona jednak nie z tych głupich myszy, sprytnie opróżnia pułapki jakoś w nie nie wpadając. Wczoraj znów się z nią spotkałam, w tej samej szafce z resztą ( sprawdzałam, czy złapała się w pułapkę, ona jednak tylko wyszła zrobić siku), wieczorem zaś w całej okazałości całkiem swobodnie wyszła sobie i przysiadła na środku kuchni, ku zaskoczeniu kota i Pana Męża, przy czym żaden nie zareagował, jedynie obaj przyglądali się jej w milczeniu… O ile kota jeszcze jestem w stanie zrozumieć, to Męża nieco mniej. R. w ogóle przechodzi etap fascynacji myszą i twierdzi, że jest śliczna, mała i słodka i jemu jest jej szkoda, a w ogóle to ona jest taka mądra, że nie wpada w te łapki itp itd… Może bym i przyznała mu racje, gdyby nie fakt, że ta śliczna słodka myszka pozostawia po sobie ślady w postaci fekaliów… Koniec więc z sentymentami, jeżeli dziś się nie złapię, rozprawię się z nią za pomocą środka mumifikującego i zostanie za tą szafką forever w postaci wyschniętego wiórka.

 

Pola dwa razy zrobiła siusiu do nocnika! Jest moc! Oczywiście z nocnika jesteśmy zmuszeniu korzystać (oczywiście nie w pełni) wszyscy, całą rodziną żeby dawać dobry przykład.

Postępy w mowie mojej córki są fascynujące, właściwie dogadać się z nią można na każdy temat, a czasem to nawet używa słów, o które bym jej nie podejrzewała. Np na ostatnim leśnym spacerze zaczęło wiać i trochę padać ( deszcz to „kap kap”) a Pola przybiegła do mnie zaaferowana mówiąc „MamuSIU buzia” czyt. burza. To jest niesamowite jak ona się rozwija, mam wrażenie że goni Olka i stąd ta mądrość :)

Młody zaś został pochwalony przez Panią na wywiadówce, w związku z tym odzyskał telewizor i playstation, które po ostatnich skargach zostały zarekwirowane w ramach życiowej kary :)

Zostaw komentarz więcej...

współlokatorka

przez , 08.wrz.2015, w Bez kategorii

 

No Pyzacz znów ma fazę napastowania mnie w nocy. Budzi się ( coraz wcześniej) i kategorycznie żąda przeniesienia do naszego łóżka. Oczywiście nie jestem w stanie jej odmówić, bo myślę sobie jaka jest słodka, jak miło będzie się do niej poprzytulać i w ogóle. Niestety rzeczywistość jest brutalna, gdyż Pola gdy poczuje ciepło matczyne w pobliżu, zaczyna mnie smyrać po głowie, co w praktyce jest szarpaniem. Na ogół smyra swoje, ale kiedy jestem w pobliżu, przerzuca się na moje,  w efekcie czego  ja nie śpię. Kiedy odsuwam się w stronę R. ona wciąż przesuwa się za mną, a najchętniej na mnie. Do kitu takie spanie, tylko wygnieciona jestem i wymęczona. Dziecko zaś szczęśliwe rzecz jasna…

 

W wakacje mieliśmy ją przenosić  do jej pokoju, dzięki czemu odzyskalibyśmy sypialnię, ale wyszło jak zawsze i ONA wciąż jest z nami…

Zostaw komentarz więcej...

rok szkolny 2015/2016

przez , 02.wrz.2015, w Bez kategorii

 

No więc zaczęło się…Pan mąż ma wprawdzie wrzesień lekko luźniejszy, ale potem to już dosłownie szał i znów będę słomianą wdową.

Aleksander polazł do drugiej klasy, na rozpoczęcie roku szkolnego poszedł z nim ojciec, ale w połowie został pilnie wezwany do pracy, więc musiałam się pofatygować na drugie pół, by dopełnić kwestii formalnych. Dziś znów tato odprowadzał go do szkoły (w tym połroczu będzie chodził na drugą zmianę), panowie zapomnieli kanapek i szukali klasy hmmm… Wczoraj postanowiłam odgruzować Młodego szafę, wyrzuciłam z niej całą ogromną torbę z ikei ciuchów. Mały ze wszystkiego mi powyrastał.W dodatku intensywnie pyskuje, a kiedy go próbowałam przywołać do porządku w sklepie ze stoickim spokojem odparł: „Ty też na mnie ciągle krzyczysz, więc uczę się od Ciebie MAMO…”

Szczytem wszystkiego było, gdy wybrał się w weekend z dziadkami na shopping. Nieroztropnie zaraz na początku wyprawy został zaopatrzony w lego, stwierdził więc, że dalsza tułaczka po sklepach nie ma sensu i mocno się opierał. W efekcie nic nie chciał mierzyć, nie zmierzył również butów, które mu kupili. Oczywiście w domu okazały się za małe…Nastraszyłam go, że za karę będzie chodził teraz w tych cisnących butach, to może się nauczy szacunku do ludzi. Dziad mały.

 

Pola zaś ostro ząbkuje wciąż i wścieka z byle powodu, np krzyczy, że chce pić, ja jej wodę, ona że mleko, ja jej mleko do szklanki, ona że z kartonu, ja jej (tak mało wychowawcze) z kartonu a ona się drze, że jak śmiałam jej odkręcić, bo ona chce sama i tak w kółko i w kółko…

w ogóle oprócz rzecz jasna ulgi z powodu ochłodzenia (skończył mi się pomysły na letnią garderobę) czuje pewne obawy, gdyż Pola przyzwyczaiła się, że z samego rana rzuca się na drzwi tarasowe i wybiega na dwór naga i bosa i tak spędza cały dzień. Ostatnio to jej nawet nie szykowałam ubrań, co było bardzo praktyczne, gdyż moja córka je sama, a wiadomo naga niczego nie ubrudzi poza własną piersią. Z tym jedzeniem to jest w ogóle cyrk. Wywaliłam jej krzesełko do karmienia i kupiłam tylko taką nakładkę na krzesło, w związku z czym dumna siedzi z nami przy stole. Niestety wiąże się to też z tym, że nie życzy sobie, aby jej pomagać w jedzeniu, a co za tym idzie ona cała plus powierzchnia na stole, pod stołem na krześle i wszędzie dookoła jest uwalona.

Po kilkumiesięcznym okresie przestoju w zakresie mowy i zatrzymaniu się na nędznym poziomie (mama tata baba), Pola ruszyła z wypowiedziami jak z kopyta. Naprawdę wachlarz słów jest bogaty: tatuś, mamuś, ołuś, kicia, buba, cycuś, bri (czyt. brwi) to tylko niewielki wycinek. Dochodzą rówież wyrazy dźwiękonaśladowcze szczególnie w w zakresie zwierząt: krowy,świnki, kaczki, kurki, sowy, pieski, kotki, węże, wilki, owieczki itp itd. a ostatnio zaś ruszyła w zdania np.”

„Mamo paś!”- czyt. „Mamo, patrz!”

„Mamo, pam brum brum”- czyt. „Mamo, pan przyjechał”

„Kicia mniam mniam”- czyt. „kicia je”

„Mamo, pami papa”-czyt. „Mamo, pani odchodzi”

 

i wiele innych. Bardzo chętnie wita się  z obcymi „Cześ” i żegna „Papaaaaaa”

Najlepsza zaś jest obserwacja Olka z Antkiem, ostatnio intensywnie bawią się w dobrego i złoczyńcę. Byłam nawet świadkiem jak Olek ( w tym momencie dobry) zwrócił się do Antka (będącego złoczyńcą): ” A teraz idź tam i knuj!”

Dzieci w każdym wieku są wspaniałe…

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...