drop blog

Archiwum dla: Luty, 2016

ciężki weekend…

przez , 01.lut.2016, w Bez kategorii

 

 

Zaczęło się od piątku. Ja w tym okresie przed okresem trudnym dla kobiety…:) Drobna wieczorna wymiana zdań, zamieniła się w większą i obrażona opuściłam mojego małżonka, poszłam spać. On został na górze, kot zaś został za drzwiami tarasowymi. Pan  mąż po seansie jakiś walk przysnął na kanapie i nie miał już odwagi przyjść do sypialni. Kot jednak o 4 zaczął intensywnie domagać się powrotu do domu. Pan mąż go wpuścił, przykrył głowę poduszką i wtedy dla mnie i Poli zaczęła się jazda. Najpierw Pompon się żalił i miauczał, potem zaczął w te i we wte biegać po schodach, na których mamy pomontowane czujniki, więc na schodach była dyskoteka, która przez szyby w drzwiach wpadała do sypialni. W efekcie od 4 do 5.30 z Młodą nie spałyśmy. Rano kiedy wstałam, dodam w bardzo złym nastroju i niewyspana, Pan Mąż sprowadził babcię, a mnie wywlókł do Wrocławia. Najpierw razem z całym miastem ruszyliśmy do Ikei. R. tak mnie przewiózł, że odezwała się moja choroba lokomocyjna i przez pierwsze 15 minut zakupów myślałam, ze się przewrócę i puszczę pawia. Przebiegliśmy miedzy meblami, szybko kupując, co trzeba i stamtąd uciekliśmy. Ja nie wiem, ludzie tam sobie urządzają spacery całymi rodzinami.Ile można kontemplować nad maselniczką czy poszewką, ale te tłumy sunące w zwolnionym tempie są koszmarne. Potem pojechaliśmy na squasha, gdzie R. złoił mi dupsko. Naprawdę miałam poważne problemy z trafieniem rakietką w piłkę .  Na pocieszenie zaś mąż zaprosił mnie na obiad, obżarłam się więc owocami morza i może zrobiło mi się trochę lepiej. Niestety tylko trochę. W niedzielę nasz syn miał odjechać do Zakopca wraz  z naszymi przyjaciółmi. Wszystko pokupowane, walizki spakowane, syn szczęśliwy. Niedzielny poranek zaczął się katarem, następnie termometr wykazał stan podgorączkowy. Godzina do zbiórki. No przecież nie puszczę drania na pierwszy wyjazd bez matki w stanie wskazującym na infekcję. Tym bardziej, że nie wiadomo było, w którą stronę to pójdzie. No i oczywiście zgroza i dzikie wycie miało miejsce, a ja do końca dnia czułam się jakbym miała kaca.  No do dupy poważnie. Młody oczywiscie czuje się wspaniale.

 

Jedynym miłym akcentem był fakt, że Poli pokój z graciarni zamienił się w pokoik. Młoda zachwycona dywanem i nowym łóżkiem. Wieczorem mleko piła już u siebie i byłaby tam zasnęła, ale niestety jeszcze się nie dorobiła pościeli,- to już wkrótce.

Poza tym Młoda lata bez pieluszki i pięknie siada na kibelek, w pogardzie mając wszelkie nocniki i nakładki. Jeżeli zaś chodzi o kupę, to przychodzi po prośbie o pieluszkę, zamyka drzwi od swego namiotu i robi :)

 

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...