drop blog

Archiwum Autora

?

przez , 28.lis.2016, w Bez kategorii

Nie wiem dlaczego na tak długo zarzuciłam pisanie. Tzn na pewno trochę z braku czasu, a może tylko z braku czasu. Nie napisałam nawet żadnej urodzinowej notki. Hm…Nie będę jednak wracać do faktu,że skończyłam lat 30. Mój brak czasu z pewnością spowodowany jest miedzy innymi tym, ze moje starsze dziecko chodzi do szkoły, w tym roku ma komunię i uczęszcza na zajęcia pozalekcyjne. Życie wiec głównie kreci się wokół pracy i tzw. Spraw Aleksandra. Zatem po powrocie z pracy, odrabiamy lekcje a potem się wozimy. Niestety najczęściej nie mogę tego zgonić na mojego małżonka, gdyż tyle pracuje, że go praktycznie nie ma. W związku z tym wszędzie muszę ze sobą targać Polkę.

Nowością jest z pewnością fakt, że mamy nowego psa, tym razem kanapowo-domowego-Mopsa. Ma na imię Kazik i jest najwspanialszym psem na świecie. Naprawdę jakbym miała trzecie dziecko i to w dodatku takie, które nie pyskuje i zawsze jest grzeczne. Cud normalnie.

 

Spadam, może ta notka to swoiste preludium i znów zacznę częściej pisać.

Acha niestety wciąż ulubionymi tematami Poli są wszelkiego rodzaju kupy, dupy i inne smrodki. Doprawdy nie wiem skąd takie zainteresowania ale cóż, każdą pasję dziecka trzeba wspierać  :)

 

Zostaw komentarz więcej...

Sweet

przez , 18.maj.2016, w Bez kategorii

Pola: Lubiem Ciebie kochać najmocniej na świecie…

 

Zostaw komentarz więcej...

Uuuua

przez , 21.kwi.2016, w Bez kategorii

30 lat! brawo Aleksandra! W tym momencie akurat nie mam nic ciekawego do powiedzenia. W sumie cóż może bym i miała ale zachowam to piękne zasłyszane dziś podsumowanie mojej osoby dla siebie. A co tam,tyle komplementów na raz naprawdę mogłoby zdewastowac moje ego :)

Zostaw komentarz więcej...

ciężki weekend…

przez , 01.lut.2016, w Bez kategorii

 

 

Zaczęło się od piątku. Ja w tym okresie przed okresem trudnym dla kobiety…:) Drobna wieczorna wymiana zdań, zamieniła się w większą i obrażona opuściłam mojego małżonka, poszłam spać. On został na górze, kot zaś został za drzwiami tarasowymi. Pan  mąż po seansie jakiś walk przysnął na kanapie i nie miał już odwagi przyjść do sypialni. Kot jednak o 4 zaczął intensywnie domagać się powrotu do domu. Pan mąż go wpuścił, przykrył głowę poduszką i wtedy dla mnie i Poli zaczęła się jazda. Najpierw Pompon się żalił i miauczał, potem zaczął w te i we wte biegać po schodach, na których mamy pomontowane czujniki, więc na schodach była dyskoteka, która przez szyby w drzwiach wpadała do sypialni. W efekcie od 4 do 5.30 z Młodą nie spałyśmy. Rano kiedy wstałam, dodam w bardzo złym nastroju i niewyspana, Pan Mąż sprowadził babcię, a mnie wywlókł do Wrocławia. Najpierw razem z całym miastem ruszyliśmy do Ikei. R. tak mnie przewiózł, że odezwała się moja choroba lokomocyjna i przez pierwsze 15 minut zakupów myślałam, ze się przewrócę i puszczę pawia. Przebiegliśmy miedzy meblami, szybko kupując, co trzeba i stamtąd uciekliśmy. Ja nie wiem, ludzie tam sobie urządzają spacery całymi rodzinami.Ile można kontemplować nad maselniczką czy poszewką, ale te tłumy sunące w zwolnionym tempie są koszmarne. Potem pojechaliśmy na squasha, gdzie R. złoił mi dupsko. Naprawdę miałam poważne problemy z trafieniem rakietką w piłkę .  Na pocieszenie zaś mąż zaprosił mnie na obiad, obżarłam się więc owocami morza i może zrobiło mi się trochę lepiej. Niestety tylko trochę. W niedzielę nasz syn miał odjechać do Zakopca wraz  z naszymi przyjaciółmi. Wszystko pokupowane, walizki spakowane, syn szczęśliwy. Niedzielny poranek zaczął się katarem, następnie termometr wykazał stan podgorączkowy. Godzina do zbiórki. No przecież nie puszczę drania na pierwszy wyjazd bez matki w stanie wskazującym na infekcję. Tym bardziej, że nie wiadomo było, w którą stronę to pójdzie. No i oczywiście zgroza i dzikie wycie miało miejsce, a ja do końca dnia czułam się jakbym miała kaca.  No do dupy poważnie. Młody oczywiscie czuje się wspaniale.

 

Jedynym miłym akcentem był fakt, że Poli pokój z graciarni zamienił się w pokoik. Młoda zachwycona dywanem i nowym łóżkiem. Wieczorem mleko piła już u siebie i byłaby tam zasnęła, ale niestety jeszcze się nie dorobiła pościeli,- to już wkrótce.

Poza tym Młoda lata bez pieluszki i pięknie siada na kibelek, w pogardzie mając wszelkie nocniki i nakładki. Jeżeli zaś chodzi o kupę, to przychodzi po prośbie o pieluszkę, zamyka drzwi od swego namiotu i robi :)

 

Zostaw komentarz więcej...

:)

przez , 27.sty.2016, w Bez kategorii

Moja córka mnie osłabia. Wieczorem głaszcze mnie po policzku zaglądają w oczy i rozmarzonym głosem rzuca: Miła dupa...

albo jakoś tam przy okazji:

Pola: Mamusiu, mam małe DUPSKO!

 

Zostaw komentarz więcej...

przez , 13.sty.2016, w Bez kategorii

Oglądamy z Polą jakiś film, w którym siedzi dziewczyna i płacze, a obok niej mężczyzna…

Pola: Mamusiu, Pani płacze.

Ja: Tak, kochanie.

Pola: Mamusiu, Pani nie kocha Pana!

 

Podczas zabawy autem…

Pola: Bruum, jedziemy! W drogę!!!

 

Ja nie wiem, skąd ona wie takie rzeczy.

 

Zostaw komentarz więcej...

.

przez , 07.sty.2016, w Bez kategorii

Pola: Mamusiu! Co robisz?

Ja: Leżę. A ty?

Pola: Leżem…

…………………………

Pola: Mamusiu! Co robisz?

Ja: Jadę autem. A ty?

Pola: Jadę.

………………………………..

Olek spał u dziadków. Wieczorem

Pola: Mamusiu, Pola smutna. Pal światło!

Zostaw komentarz więcej...

2016

przez , 05.sty.2016, w Bez kategorii

 

Święta w tym roku odbyły się u nas. Generalnie Wigilia bardzo udana, wyłączywszy motyw mojego brata, który ostatnio zachowuje się skandalicznie. Dzieci podostawały jakiś ogrom prezentów i słodyczy. Olek szalał z lego, Pola szalała z duplo, jednak  najbardziej zachwycającym prezentem okazał się namiot- zamek królewny za 40 zł z allegro zakupiony przez mamusię, który aktualnie zajmuje 1/3 pokoju „multimedialnego” mojego małżonka. W środku znajdują się podusie i inne gadżety i jest to ulubione miejsce zabaw oraz robienia kupy :)

Tyle było tego wolnego i tego jedzenia, że naprawdę chyba każdy miał dość., mimo to powrót do rzeczywistości nie był łatwy…

 

Końcówkę roku mieliśmy naprawdę smutną, ze względu na tragedię, która spotkała naszych przyjaciół. Sylwestra spędziliśmy więc wprawdzie wszyscy razem, ale bynajmniej nie na imprezie. Piliśmy, płakaliśmy i rozmawialiśmy, o tym, co dla nas w życiu jest najważniejsze.

Co  w 2016? Hmm… najpierw Pola skończy 2 lata, Antek 11, potem ja 30, w lipcu Olek 8… Jezu wróć! Tak w 2016 r. skończę 30 lat. Gdzieś przeczytałam, że 30te urodziny są najgorsze dla kobiety, bo wtedy kończy się jej młodość.. Nie jest to zbyt optymistyczna wersja i nie zamierzam jej przyjmować. Postanowiłam być młoda do 60tki. Będę się chwytać wszelkich możliwych metod. Będę się oklepywać, smarować, ciąć, laserować. A psychicznie… cóż mój R. już twierdzi, że czasem zachowuje się jak stara baba, może na ten postęp nie będę miała wpływu, ale chociaż się postaram…

A propos R. jesienią tego roku minie 10 lat , odkąd jesteśmy razem. Mój mąż jest naprawdę jedyną osobą, która potrafi doprowadzić mnie do prawdziwej furii. Nie wiem, czy ktokolwiek na świecie widział mnie w takich stanach, jak on, ale jest moim kochanym mężem i chciałabym napisać to samo za 10, 20,30 lat. Chyba, że za kilka lat odwali mu kryzys wieku średniego, wtedy cóż :)

Zostaw komentarz więcej...

.

przez , 17.gru.2015, w Bez kategorii

Rozmowa z Polą, która chce zrobić coś złego…

Pola: Mogę?

Ja: Nie

Pola (bardzo przebiegła mina+ wyciągnięta ręka): Mamo mogę?

Ja: Pola nie!

Pola: Acha, MOGĘ!

Ja: (już po ptakach) Polaaaaa nieeeee!!!

Pola: Mamo, nie kczycz!

 

Całujemy się z mężem czule, obok na kanapie siedzi ONA

Ona (z oburzeniem): Co robicie?!!

Próbuje zabrać Poli swój telefon

Ja: Daj telefon kochanie. Powiedz mu papa

Pola: Nie, mamo! Nie ciem papa mamy halo!!!!

 

 

Zostaw komentarz więcej...

.

przez , 09.gru.2015, w Bez kategorii

Rano w pracy, w pędzie bo przetarg. Dzwoni komórka…Jakiś obcy numer, odbieram słyszę głos syna.

 

Ja: Halo

Olek: Cześć, mamo!

Truchleję, w głowie wizje połamanych kończyn, grypy, jelitówki i innych kwestii wymagających mojej pilnej interwencji, kiedy Młody jest w szkole

Ja: Cześć.

Olek: ( na wdechu) mamo musisz natychmiast zadzwonić do Bożenki, żeby schowała do mojego pokoju zabawki, które zostawiłem w przedpokoju, żeby Pola się nimi nie bawiła

Ja: Synu dobrze, ale skąd ty dzwonisz?

Olek: no z sekretariatu.

 

Hmm.. jestem ciekawa, co też moje dziecko powiedziało paniom w szkole, że zadały sobie trud odgrzebania mojego numeru telefonu i pozwoliły mi zadzwonić. Jedno jest pewne, musiały mieć niezły polew. Przynajmniej wiem, że Aleksander poradzi sobie w życiu.

 

A tak to nic się nie dzieje, dużo pracy i w pracy i w domu. Pola dostarcza naprawdę wielu wielu uciech, Olek wszedł w jakąś dziwną fazę negacji wszystkiego, ciągle się kłócimy, ja się drę, on ze ja się ciągle drę, a w ogóle to jestem najgorsza na świecie, bo się drę i tylko drę i jeszcze każę mu sprzątać w pokoju na pico bello, a on na pico bello przecież nie umie, a w ogóle to on nie wie, gdzie ma posprzątać. A nie będzie nosił tych super adidasów, na które matka niemalże ostatni grosz wydała, bo są wiązane i ciężko mu się je zakłada, No i jeszcze raz jestem okropna, najokropniejsza i kocham tylko Polę.

Ostatnio w sklepie, to już myślałam, że mu urwę głowę.

Upatrzył sobie lusterko za 3,50. Paskudne i obrzydliwe. I że mam mu kupić, ja że nie, bo lusterko zaraz rzuci w kąt i dla zasady mu nie kupie. A on mi przy kasie, gdzie 20 osób za mną, zaczyna wrzeszczeć, płakać i tupać, że ja jestem najgorsza i NIGDY MU NIC NIE KUPUJE!

Ostatnio zaś w supermarkecie przy kasie, z tego samego powodu wywrzeszczał, ze JA MU KUPUJE TYLKO SŁODYCZE :) No to akurat prawdą nie jest. W efekcie przestałam kupować cokolwiek, bo i tak źle i tak źle.

 

Spadam, bo czas zmieć miejsce pracy na dom :)

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...