drop blog

.

przez , 09.gru.2015, w Bez kategorii

Rano w pracy, w pędzie bo przetarg. Dzwoni komórka…Jakiś obcy numer, odbieram słyszę głos syna.

 

Ja: Halo

Olek: Cześć, mamo!

Truchleję, w głowie wizje połamanych kończyn, grypy, jelitówki i innych kwestii wymagających mojej pilnej interwencji, kiedy Młody jest w szkole

Ja: Cześć.

Olek: ( na wdechu) mamo musisz natychmiast zadzwonić do Bożenki, żeby schowała do mojego pokoju zabawki, które zostawiłem w przedpokoju, żeby Pola się nimi nie bawiła

Ja: Synu dobrze, ale skąd ty dzwonisz?

Olek: no z sekretariatu.

 

Hmm.. jestem ciekawa, co też moje dziecko powiedziało paniom w szkole, że zadały sobie trud odgrzebania mojego numeru telefonu i pozwoliły mi zadzwonić. Jedno jest pewne, musiały mieć niezły polew. Przynajmniej wiem, że Aleksander poradzi sobie w życiu.

 

A tak to nic się nie dzieje, dużo pracy i w pracy i w domu. Pola dostarcza naprawdę wielu wielu uciech, Olek wszedł w jakąś dziwną fazę negacji wszystkiego, ciągle się kłócimy, ja się drę, on ze ja się ciągle drę, a w ogóle to jestem najgorsza na świecie, bo się drę i tylko drę i jeszcze każę mu sprzątać w pokoju na pico bello, a on na pico bello przecież nie umie, a w ogóle to on nie wie, gdzie ma posprzątać. A nie będzie nosił tych super adidasów, na które matka niemalże ostatni grosz wydała, bo są wiązane i ciężko mu się je zakłada, No i jeszcze raz jestem okropna, najokropniejsza i kocham tylko Polę.

Ostatnio w sklepie, to już myślałam, że mu urwę głowę.

Upatrzył sobie lusterko za 3,50. Paskudne i obrzydliwe. I że mam mu kupić, ja że nie, bo lusterko zaraz rzuci w kąt i dla zasady mu nie kupie. A on mi przy kasie, gdzie 20 osób za mną, zaczyna wrzeszczeć, płakać i tupać, że ja jestem najgorsza i NIGDY MU NIC NIE KUPUJE!

Ostatnio zaś w supermarkecie przy kasie, z tego samego powodu wywrzeszczał, ze JA MU KUPUJE TYLKO SŁODYCZE :) No to akurat prawdą nie jest. W efekcie przestałam kupować cokolwiek, bo i tak źle i tak źle.

 

Spadam, bo czas zmieć miejsce pracy na dom :)

Zostaw komentarz więcej...

żal.pl

przez , 09.lis.2015, w Bez kategorii

 

Jedno słowo: Ziobro… :(

Zostaw komentarz więcej...

fit :)

przez , 05.lis.2015, w Bez kategorii

 

No jakiś czas temu wreszcie się zmobilizowałam i zaczęłam regularnie ćwiczyć. Tzn ćwiczyłam całą ciążę z Polką, ale potem po porodzie zupełnie nie mogłam znów zacząć. Ciągle jakieś wymówki, a w ogóle to nie było fajnych zajęć, a kiedy wreszcie fajne zajęcia się pojawiły to oczywiście ich grafik nie pasuje mojemu mężowi, no i wiadomo…Patrzyłam tylko z zawiścią na biegającego R. ( ja nie lubię biegać, bo zaraz mnie wszystko boli). I pewnego dnia tak jak stałam, tak zaczęłam. Sama w domu. I sobie piłuję, najczęściej w towarzystwie Młodej.

Ja: Pola, idziemy na górę?

Młoda: Pola ciczyć!

Ćwiczenie w domu, ma niewątpliwe zalety….Po pierwsze nie muszę wychodzić z domu i tracić czasu. Po drugie mogę ćwiczyć w starych dresach i wyciągniętej koszulce.  A po trzecie nikt nie widzi, jak wyglądam kiedy się konkretnie zmęczę, a muszę przyznać, że wyglądam wtedy naprawdę  tragicznie. Jakoś tak się dzieje, że od dużego wysiłku moja twarz robi się zwyczajnie granatowa :)

Niestety ćwiczenie w domu ma  też i swoje wady. No wiadomo, nie wychodzę z domu i nie zmieniam otoczenia. Nie ma tych czujnych spojrzeń innych ćwiczących, które jak wiemy są bardzo motywujące. No i możliwość kontuzji większa, bo nie ma kto powiedzieć, że robi się jakieś błędy. Poza tym ćwiczenie w domu z małymi dziećmi bywa niebezpieczne, noo kiedy, tak jak mi ,podczas brzuszków, dzieciak nagle skoczy na klatkę piersiową :)

Nie wiem, czy i jakie będą tego efekty, ale dobrze się czuję, bo się ruszam, a na drugi dzień miło jest poczuć zakwasy.

 

Inna kwestia to dieta. Już od dłuższego czasu mam jakiegoś fioła na punkcie zdrowego odżywiania. Jednak im więcej czytam na ten temat, tym częściej dochodzę do wniosku, że jest to praktycznie niewykonalne. w ogóle przeraża mnie ilość posiłków i ich komponowanie. Żeby jeść tak jak trzeba, musiałabym wszystko ważyć, obliczać kaloryczności i skład. a w ogóle to całymi dniami stać przy garach.

Poza tym wszystko, o czym mówią, że jest zdrowe, potem i tak okazuje się niezdrowe. Np każą jeść drób, ale drób jest niezdrowy bo kurczaki są faszerowane antybiotykami. Jeść dużo warzyw, no ale one są pryskane nawozami i innymi obrzydlistwami. Nawet kaszę jaglaną muszę kupować bio, bo ta z biedronki to już jest zła kasza jaglana. Jedzmy ryby! Niestety te supermarkecie są do kitu, wędzone nie są wędzone tylko malowane. Cóż, pozostaje mi porzucić pracę, wyjechać na wieś dziką, założyć hodowlę oraz ogródek warzywny i w ogóle cofnąć się do średniowiecza.

Zostaw komentarz więcej...

zgroza

przez , 20.paź.2015, w Bez kategorii

Usłyszane w kolejce do kasy, w Dino od pani ok. 35 lat (wygolone boki + ordynarny niebieski cień  na powiece + kolczyk w nosie):

 

„Ej, kurwa moja Wiktoria chyba ma owsiki!”

 

Struchlałam…po czym porzuciłam wodę oraz mleko i pobiegłam do auta odkażać ręce żelikiem antybakteryjnym…

Dlaczego takie babeczki zawsze nazywają swoje córy imieniem Wiktoria?

 

Zostaw komentarz więcej...

życie z myszą

przez , 22.wrz.2015, w Bez kategorii

 

 

W tym roku po raz pierwszy w naszym domu pojawiła się mysz żywa, gdyż martwe od czasu do czasu bywały za sprawą kota Pompona. Odkrycia jej dokonałam osobiście i stanęłam z nią oko w oko, kiedy buszowała w mojej szafce pod piekarnikiem. Bardziej jednak zdenerwowało mnie odkrycie, że inną szufladę potraktowała jako wychodek… Szybko zainstalowaliśmy różne łapki, gdyż na kota nie ma co liczyć w tym względzie. Okazało się, że wybór w tym temacie jest dość duży od drewnianych przez metalowe aż po plastikowe. Kupiłam wszystkie, Ona jednak nie z tych głupich myszy, sprytnie opróżnia pułapki jakoś w nie nie wpadając. Wczoraj znów się z nią spotkałam, w tej samej szafce z resztą ( sprawdzałam, czy złapała się w pułapkę, ona jednak tylko wyszła zrobić siku), wieczorem zaś w całej okazałości całkiem swobodnie wyszła sobie i przysiadła na środku kuchni, ku zaskoczeniu kota i Pana Męża, przy czym żaden nie zareagował, jedynie obaj przyglądali się jej w milczeniu… O ile kota jeszcze jestem w stanie zrozumieć, to Męża nieco mniej. R. w ogóle przechodzi etap fascynacji myszą i twierdzi, że jest śliczna, mała i słodka i jemu jest jej szkoda, a w ogóle to ona jest taka mądra, że nie wpada w te łapki itp itd… Może bym i przyznała mu racje, gdyby nie fakt, że ta śliczna słodka myszka pozostawia po sobie ślady w postaci fekaliów… Koniec więc z sentymentami, jeżeli dziś się nie złapię, rozprawię się z nią za pomocą środka mumifikującego i zostanie za tą szafką forever w postaci wyschniętego wiórka.

 

Pola dwa razy zrobiła siusiu do nocnika! Jest moc! Oczywiście z nocnika jesteśmy zmuszeniu korzystać (oczywiście nie w pełni) wszyscy, całą rodziną żeby dawać dobry przykład.

Postępy w mowie mojej córki są fascynujące, właściwie dogadać się z nią można na każdy temat, a czasem to nawet używa słów, o które bym jej nie podejrzewała. Np na ostatnim leśnym spacerze zaczęło wiać i trochę padać ( deszcz to „kap kap”) a Pola przybiegła do mnie zaaferowana mówiąc „MamuSIU buzia” czyt. burza. To jest niesamowite jak ona się rozwija, mam wrażenie że goni Olka i stąd ta mądrość :)

Młody zaś został pochwalony przez Panią na wywiadówce, w związku z tym odzyskał telewizor i playstation, które po ostatnich skargach zostały zarekwirowane w ramach życiowej kary :)

Zostaw komentarz więcej...

współlokatorka

przez , 08.wrz.2015, w Bez kategorii

 

No Pyzacz znów ma fazę napastowania mnie w nocy. Budzi się ( coraz wcześniej) i kategorycznie żąda przeniesienia do naszego łóżka. Oczywiście nie jestem w stanie jej odmówić, bo myślę sobie jaka jest słodka, jak miło będzie się do niej poprzytulać i w ogóle. Niestety rzeczywistość jest brutalna, gdyż Pola gdy poczuje ciepło matczyne w pobliżu, zaczyna mnie smyrać po głowie, co w praktyce jest szarpaniem. Na ogół smyra swoje, ale kiedy jestem w pobliżu, przerzuca się na moje,  w efekcie czego  ja nie śpię. Kiedy odsuwam się w stronę R. ona wciąż przesuwa się za mną, a najchętniej na mnie. Do kitu takie spanie, tylko wygnieciona jestem i wymęczona. Dziecko zaś szczęśliwe rzecz jasna…

 

W wakacje mieliśmy ją przenosić  do jej pokoju, dzięki czemu odzyskalibyśmy sypialnię, ale wyszło jak zawsze i ONA wciąż jest z nami…

Zostaw komentarz więcej...

rok szkolny 2015/2016

przez , 02.wrz.2015, w Bez kategorii

 

No więc zaczęło się…Pan mąż ma wprawdzie wrzesień lekko luźniejszy, ale potem to już dosłownie szał i znów będę słomianą wdową.

Aleksander polazł do drugiej klasy, na rozpoczęcie roku szkolnego poszedł z nim ojciec, ale w połowie został pilnie wezwany do pracy, więc musiałam się pofatygować na drugie pół, by dopełnić kwestii formalnych. Dziś znów tato odprowadzał go do szkoły (w tym połroczu będzie chodził na drugą zmianę), panowie zapomnieli kanapek i szukali klasy hmmm… Wczoraj postanowiłam odgruzować Młodego szafę, wyrzuciłam z niej całą ogromną torbę z ikei ciuchów. Mały ze wszystkiego mi powyrastał.W dodatku intensywnie pyskuje, a kiedy go próbowałam przywołać do porządku w sklepie ze stoickim spokojem odparł: „Ty też na mnie ciągle krzyczysz, więc uczę się od Ciebie MAMO…”

Szczytem wszystkiego było, gdy wybrał się w weekend z dziadkami na shopping. Nieroztropnie zaraz na początku wyprawy został zaopatrzony w lego, stwierdził więc, że dalsza tułaczka po sklepach nie ma sensu i mocno się opierał. W efekcie nic nie chciał mierzyć, nie zmierzył również butów, które mu kupili. Oczywiście w domu okazały się za małe…Nastraszyłam go, że za karę będzie chodził teraz w tych cisnących butach, to może się nauczy szacunku do ludzi. Dziad mały.

 

Pola zaś ostro ząbkuje wciąż i wścieka z byle powodu, np krzyczy, że chce pić, ja jej wodę, ona że mleko, ja jej mleko do szklanki, ona że z kartonu, ja jej (tak mało wychowawcze) z kartonu a ona się drze, że jak śmiałam jej odkręcić, bo ona chce sama i tak w kółko i w kółko…

w ogóle oprócz rzecz jasna ulgi z powodu ochłodzenia (skończył mi się pomysły na letnią garderobę) czuje pewne obawy, gdyż Pola przyzwyczaiła się, że z samego rana rzuca się na drzwi tarasowe i wybiega na dwór naga i bosa i tak spędza cały dzień. Ostatnio to jej nawet nie szykowałam ubrań, co było bardzo praktyczne, gdyż moja córka je sama, a wiadomo naga niczego nie ubrudzi poza własną piersią. Z tym jedzeniem to jest w ogóle cyrk. Wywaliłam jej krzesełko do karmienia i kupiłam tylko taką nakładkę na krzesło, w związku z czym dumna siedzi z nami przy stole. Niestety wiąże się to też z tym, że nie życzy sobie, aby jej pomagać w jedzeniu, a co za tym idzie ona cała plus powierzchnia na stole, pod stołem na krześle i wszędzie dookoła jest uwalona.

Po kilkumiesięcznym okresie przestoju w zakresie mowy i zatrzymaniu się na nędznym poziomie (mama tata baba), Pola ruszyła z wypowiedziami jak z kopyta. Naprawdę wachlarz słów jest bogaty: tatuś, mamuś, ołuś, kicia, buba, cycuś, bri (czyt. brwi) to tylko niewielki wycinek. Dochodzą rówież wyrazy dźwiękonaśladowcze szczególnie w w zakresie zwierząt: krowy,świnki, kaczki, kurki, sowy, pieski, kotki, węże, wilki, owieczki itp itd. a ostatnio zaś ruszyła w zdania np.”

„Mamo paś!”- czyt. „Mamo, patrz!”

„Mamo, pam brum brum”- czyt. „Mamo, pan przyjechał”

„Kicia mniam mniam”- czyt. „kicia je”

„Mamo, pami papa”-czyt. „Mamo, pani odchodzi”

 

i wiele innych. Bardzo chętnie wita się  z obcymi „Cześ” i żegna „Papaaaaaa”

Najlepsza zaś jest obserwacja Olka z Antkiem, ostatnio intensywnie bawią się w dobrego i złoczyńcę. Byłam nawet świadkiem jak Olek ( w tym momencie dobry) zwrócił się do Antka (będącego złoczyńcą): ” A teraz idź tam i knuj!”

Dzieci w każdym wieku są wspaniałe…

Zostaw komentarz więcej...

rano czuję koniec lata

przez , 20.sie.2015, w Bez kategorii

 

Idąc rano do pracy poważnie odczuwam koniec lata. No zimno mi w stopy. Stopy idą oczywiście w sandałach,ale szczerze dziś zastanawiałam się nad botkami :) Zaraz po wejściu do biura zrobiłam sobie na rozgrzanie  herbatkę o wdzięcznej nazwie „lekki brzuszek” :) Ze strachem patrzę w kalendarz i zastanawiam się, co to będzie we wrześniu, kiedy Synuś wróci do szkoły. W tygodniu mam wrażenie, że doba jest za krótka, z niczym się nie wyrabiam, a tu dojdą jeszcze lekcje, treningi i inne urozmaicenia. W zeszłym roku daliśmy radę to w tym chyba też jakoś się ułoży. Po przydługim okresie zastoju, Polka wreszcie się rozgadała i z każdym dniem nowych słów przybywa. Tato jest już tatusiem, a ja jestem mamusiem. Dziecko jest przesłodkie, ale gdy tylko wracam z pracy, ona już stoi przy drzwiach i krzyczy: „Mama papa”, co oznacza „NA SPACER ALE JUŻ!” .Po wielkiej miłości do  Teletubisiów, aktualnie kocha Noddiego.  Ma zapędy na terrorystę, a ja nie mam sumienia jej odmawiać. Idę, bo przerwa na lekki brzuszek się skończyła :)

Zostaw komentarz więcej...

przez , 04.sie.2015, w Bez kategorii

 

Wróciliśmy z wczasów. Na świeżo stwierdzam, że moje dzieci są naprawdę bezproblemowe podczas pobytów wakacyjnych, natomiast drogę Pola znosiła nieciekawie (przynajmniej do momentu podania medykamentów). Najbardziej zaś trasą umęczona byłam ja. Same wakacje były super i nawet wypoczęłam. Niestety nie stęskniłam się za pracą i chętnie jeszcze pobyłabym w domu. Dzieci dziarsko wymoczyły się w wodzie, wróciły opalone z pasemkami we włosach. Pola nauczyła się słowa „Lodi” i codziennie obowiązkowo zjadała 3, Aleksander zaś zaczął nurkować, co jest ogromnym przełomem w jego życiu, gdyż do tej pory był nieugięty w kwestii zamaczania głowy. W trakcie naszego urlopu remontował się również nasz dom. Tak, znowu :) Całe szczęście, że nie było mnie tu na miejscu. Wróciłam zaś do pięknego salonu, z nowym kolorem, nowymi panelami, wykładzinami. No miło :)

Skończył się lipiec, sierpień szybko minie, trzeba już myśleć o szkolnych plecakach i innych akcesoriach. No i najgorsze, że niebawem mój małżonek nie będzie mnie już witał w domu, kiedy wrócę  pracy :(

Zostaw komentarz więcej...

Duży synuś!!!

przez , 08.lip.2015, w Bez kategorii

20110423047

Siedem lat temu o tej porze wiłam się z bólu i żalu dlaczego mnie to spotyka :) Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak wielka nagroda mnie za te trudy czeka. Dziś mój Młody ma urodziny. Wyrasta na kochanego, wrażliwego i mądrego chłopaczka. Czasem nawet nie wie, jak bardzo mnie zaskakuje swoim podejściem do niektórych spraw. Jest kochanym synkiem i wspaniałym starszym bratem.  To wielkie szczęście mieć go przy sobie! Nie mogę uwierzyć, że już tyle lat minęło, że on taki duży…

Wszystkiego najlepszego Synuś!

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...